31 obserwujących
534 notki
546k odsłon
  9765   0

Zamach stanu w USA

Przed wyborami wszystkie sondażownie dawały zgodnie minimum 10% przewagę Bidenowi. Okazało się to wierutnym kłamstwem.  

Trump wygrał wybory na Florydzie, stało się to jasne już na początku liczenia głosów. Od 1992 każdy kandydat, który wygrał wybory na Florydzie, wygrał wybory w całym USA. 

Wtedy zaczęły się problemy z liczeniem głosów akurat w kilku stanach, decydujących o zwycięstwie w każdych amerykańskich wyborach, tzw wahających się. Stany te, zarządzane są przez demokratów. Oni mają kontrolę nad przeprowadzeniem tam wyborów. Pierwszy raz w historii USA, w związku z epidemią, dopuszczalne i stosowane jest na szeroką skalę głosowanie korespondencyjne, które łatwo jest sfałszować. Frekwencja w niektórych stanach nieoczekiwanie przekracza 90%, jak w Polsce za komuny. A w dystryktach 200%. Są nagłe, skokowe, 100 tysięczne wzrosty liczby głosów na Bidena, o 4 nad ranem i dosłownie zerowe, w tym samym, czasie na Trumpa. Fałszowanie tych wyborów jest systemowe i niemożliwe do ukrycia. To nie odbywa się głównie na poziomie komisji wyborczych, tylko liczenia głosów na poziomie stanowym. Nie ma tam obserwatorów Trumpa, Mimo nakazów sądowych nie zostali tam wpuszczeni, a nawet szyby zostały zasłonięte, w miejscach, gdzie są liczone. W takiej sytuacji liczenie głosów powinno być natychmiast przerwane, a blokujący wejście obserwatorom aresztowani. No może nie w Rosji, ale w USA na pewno. Ale to się nie stało. Więc USA stają się Rosją. Policja odmawia interwencji.

Taka, niespotykana nigdy dotąd skala fałszowania wyborów pokazuje, że fałszujący zakładają, że nie zostaną ukarani. A w USA grożą za to długoletnie wyroki więzienia. Więc to co się dzieje, to nie jest próba sfałszowania wyborów w kilku stanach, to jest próba zamachu stanu, a nawet gorzej, to jest próba przeprowadzenia rewolucji, przez oligarchię medialną i Partię Demokratyczną, w czasie wyborów i poprzez wybory. Jak już porównuję to do Rosji, to mamy rok 1917. Rewolucja lutowa trwa, a na ulicach czekają już bolszewicy, czyli Antifa i BLM. Czekają na swój czas, gdy wykończą tych obecnych rewolucjonistów. Może nawet dosłownie. I USA przy okazji. 

Nawet jeśli do tego nie dojdzie, to jeśli te wybory wygra Biden, to żaden republikański kandydat może już nie móc wygrać wyborów w USA, bo każde następne zostaną sfałszowane. Mamy już cenzurę na Twitterze, Facebooku itd, nawet wobec tweetów obecnego prezydenta USA. Jeśli dojdzie do tego brak demokracji, to USA staną się lewicową dyktaturą.  

To się żadnemu Polakowi nie opłaci. Amerykaninowi też.

Lubię to! Skomentuj339 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka