25 obserwujących
125 notek
71k odsłon
  266   0

W Różanymstoku czas płynie szybciej.

Bohater opowiadania w pełnej krasie :-)
Bohater opowiadania w pełnej krasie :-)

 



I to nie jest żaden banał, ale prawda najszczersza, którą może potwierdzić Pan Arek, który już drugi rok z rzędu prowadzi na Festiwalu warsztaty teatralne Impro.
 
Ale najpierw wyjaśnię, co  to jest to „Impro”?
 
A, to jest  bardzo ciekawa (i mało jeszcze w Polsce znana) forma spontanicznego teatru , którego aktorzy muszą (i potrafią) sobie radzić na scenie bez scenariusza, zdając się na swoją artystyczną wrażliwość, umiejętność improwizacji i zwyczajny refleks.
 
Warsztaty i w roku ubiegłym i w obecnym cieszyły się bardzo dużą popularnością, bo cóż może być dla młodego człowieka bardziej atrakcyjnego, niż uczestniczenie w przedsięwzięciu artystycznym, którego przebieg i zakończenie nie są aktorowi znane od samego początku?
 
Finałowy pokaz wzbudził aplauz widowni, bo aktorzy spisali się jeszcze lepiej, niż na próbach, które podglądałem – to zupełnie inaczej, niż przydarza się wielu tzw. gwiazdom, które na premierach wielkich festiwali czy spektakli  dają, przepraszam,  ciała, choć na próbach i treningach podobno wszystko im świetnie wychodzi.
 
A teraz odkrywam  tajemnicę tytułowego, różanostockiego fenomenu czasowego:
 
w ubiegłym roku Pan Arek przyszedł na śniadanie, na 7 czy 7:30, w każdym razie wcześnie.
Troszkę się zdziwił, że drzwi stołówki zastał zamknięte na cztery spusty.
 
Z wewnątrz dochodziły wprawdzie jakieś odgłosy krzątania się, brzęk naczyń i rozmowy  personelu, ale drzwi – jak były zamknięte, tak były.
 
Minuty mijały, apetyt wzrastał, bo zza drzwi, mimo zamknięcia, wydobywały się drażniące wygłodniałe  powonienie zapachy.
 
Co gorsza, nikt oprócz Pana Arka się przed stołówką nie zjawił, tak że nie miał kogo zapytać o przyczynę opóźnienia.
 
Wreszcie , po wielu minutach oczekiwania , szczęknął w zamku klucz i Pan Arek znalazł się w przygotowanej na przyjęcie śniadaniowiczów, pustej  stołówce.
 
Już nie pamiętam, czy zapytał o przyczynę tak znacznego opóźnienia, czy też tylko spojrzał na czyjś zegarek, w każdym razie okazało się, że telefon komórkowy Pana Arka wskazuje czas przesunięty do przodu o godzinę.
 
Telefon zrobił swojemu właścicielowi głupi dowcip czy wręcz oszalał?
 
Bynajmniej:
 
W Różanymstoku wystarczy przejść sto metrów w lewo czy w prawo, na piętro czy za mur,  by nagle i bez ostrzeżenia znaleźć się w zasięgu białoruskich sieci telefonii komórkowej.
 
I wystarczy mieć komórkę ustawioną na automatyczny wybór  sieci i opcję używania czasu operatora, by telefon bez ostrzeżenia sam przechodził na czas białoruski, który jest w stosunku do polskiego o godzinę przesunięty do przodu.
 
No cóż – artyści (a Pan Arek jest artystą i to niebanalnym) mają prawo być troszkę roztargnieni  -inaczej byliby nudni.
 
------------------------------
 

Zobacz galerię zdjęć:

Tu mieszkają Artyści
Tu mieszkają Artyści Tak - tu Artystom mieszka cię chyba miło Miejsce codziennych spacerów (taki deptak)
Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale