Już po raz trzeci Marsz Niepodległości okazał się wielkim sukcesem. Pomimo, że od 11 listopada 2010 r. środowiska lewicowe, "elity" III RP i największe media współdziałają, aby na wszelkie sposoby zdyskredytować i osłabić tę inicjatywę, już po raz trzeci Marsz Niepodległości odniósł ogromne zwycięstwo. Odniósł zwycięstwo na trzech najważniejszych płaszczyznach.
1. Pamiętamy jak bardzo ugrupowania skrajnie lewicowe starały się przeciwdziałać Marszowi Niepodległości. Organizowano blokady na trasie przemarszu, co powodowało że Marsz musiał zmieniać trasę. Przed rokiem środowisko Krytyki Politycznej zaprosiło lewackie bojówki z Niemiec, aby przemocą sprzeciwiać się Marszowi Niepodległości. Pamiętamy te obrazy sprzed roku, gdy blokada stała na ul. Marszałkowskiej: środowiska homoseksualne, feministyczne, proaborcyjne, alterglobalistyczne i postkomunistyczne postanowiły zablokować legalny pochód mający na celu manifestowanie patriotyzmu w dniu Święta Niepodległości. Grupka kilkuset osób przeciwko morzu kilkudziesięciu tysiecy polskich flag.
Ta dysproporcja była tak ogromna, postawa środowisk lewicowych tak żenująca, a siła Marszu Niepodległości tak wielka, że w tym roku nie było lewicowych blokad na trasie przemarszu. Lewica zrezygnowała ze swojej taktyki, de facto uznała swoją klęskę i postanowiła w tym roku zorganizować własny marsz. Jednak zakończył się on zupełną klapą - lewackie i anarchistyczne hasła nie przyciągneły Polaków, a te kilkaset uczestniczących osób to zbiór aktywistów organizacji o różnych odcieniach: od różowego, przez tęczowy do czarno-czerwonego. Bawili się we własnym, wąskim, gronie.
2. Jednak przebieg Marszu Niepodległości także w tym roku został zakłócony. Długo nie mogłem uwierzyć, że policja mogła sprowokować zamieszki. Jednak po tym gdy obejrzałem zdjęcia pokazujące zamaskowane i nieumundurowane oddziały współdziałające z policją oraz znając "nowe metody operacyjne" stosowane przez niedawno wymienione kierownictwo Komendy Stołecznej Policji jest bardzo prawdopodobne, że to funkcjonariusze policji rozpoczęli zamieszki. Tutaj trzeba wspomnieć, że wielu uczestników Marszu wykazało się głupotą, dając się wciągnąć w zadymę. Jednak był to margines wobec kilkudziesięciu tysięcy osób, które zachowywały się, mimo prowokacji, bardzo spokojnie. Celem policji było zablokowanie Marszu, sprowokowanie większych zamieszek, aby można było mieć pretekst do rozpędzenia całego zgromadzenia. To się nie udało dzięki postawie organizatorów oraz służby porządkowej Marszu. To te osoby wzięły na siebie ciężar uspokojenia sytuacji i to dzięki nim pochód mógł przejść dalej ulicą Marszłałkowską.
To było wielkie zwycięstwo: pomimo sprowokowania zamieszek i używania gazu oraz broni gładkolufowej przeciwko spokojnie czekającym uczestnikom Marszu dziesiątki tysięcy ludzi przemaszerowało w wiekim biało-czerwonych pochodzie. Rzeka ludzi była na tyle wielka, że rejestrowany przez kamery na pl. Konstytucji pochód przechodził w tym miejscu około 30 minut.
3. W tym roku postanowiono w jeszcze inny sposób przeciwdziałać Marszowi Niepodległości. Prezydent zorganizował własny marsz, co zapowiadał od kliku miesięcy. Tutaj Marsz Niepodległości odniósł najważniejszy sukces. Niewiele osób postronnych zechciało razem z prezydentem maszerować 11 listopada. Kiedy patrzyło się na Marsz Niepodległości: na setki transparentów z nazwami organizacji i stowarzyszeń z całej Polski oraz na grupkę polityków, urzędników i wojskowych idących Nowym Światem z B. Komorowskim widać było jak wielka przepaść dzieli obecną władzę od obywateli tego kraju. Fenomen Marszu Niepodległości polega na tym, że jednoczy środowiska patriotyczne, konserwatywne, katolickie, narodowe, grupy kultywujące historię, oraz daje okazję obywatelom Polski do manifestowania patriotyzmu: nie sztucznego i urzędowego, tylko patriotyzmu, który jest prawdziwą troską o los Ojczyzny.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)