Wszyscy pamiętamy szydercze komentarze dotyczące podróży premiera Tuska do Peru. Obliczono dokładnie ile ta wizyta kosztowała społeczeństwo polskie, a program wizyty i jego realizacja obśmiano na wszystkie możliwe sposoby.
Azjatycka podróż prezydenta jest jakby przemilczana. Samolot się zepsuł, cesarz zaniemógł, bankiet nie odbył - a tu żadnej anegdoty, szyderstwa, cynizmu. Kultura, co się zowie. Serce rośnie obserwując tę niespotykaną metamorfozę komentatorów.
Jako, że poczucie humoru winno być obecne w życiu publicznym zadedykuje prezydentowi mongolskie przysłowie: „Wrona, której coś zasmakowało, wróci trzynaście razy; człowiek, któremu coś zasmakowało, wróci dwadzieścia trzy razy."
Pozdrawiam.
Inne tematy w dziale Polityka