1 obserwujący
37 notek
8418 odsłon
277 odsłon

Robert Plebaniak, Zygmunt Jan Rumel, poeta-żołnierz-ludowiec

Wykop Skomentuj


Pod nowymi rozkazami i w nowych strukturach, już miesiąc później, w lutym i marcu 1940 roku Rumel, jako kurier ZWZ, odbył dwie podróże na linii Wołyń - Warszawa. W tym czasie, NKWD rozpracowywało już, a w rezultacie, rozbiło kierownictwo ZWZ. Wśród listy aresztowanych był brat poety - Bronisław Rumel (ostatecznie stracony w 1941). Zygmunt Rumel, także zagrożony aresztowaniem, przedostał się do Warszawy [3].W stolicy, także nie pozostaje biernym obserwatorem. Prawie natychmiast odnawia swe kontakty z działaczami ruchu ludowego. W tym czasie Rumel prowadził, wraz z bratem Stanisławem i żoną Anną Rumel (z domu Wójcikiewicz, poślubioną w 1941 roku), sklep z naczyniami kuchennymi na Ochocie. Rodzinny interes służył także jako punkt kontaktowy dla działań konspiracji. Zygmunt Rumel, włączył się również w prace podziemnej drukarni Komendy Głównej Batalionów Chłopskich. To właśnie wydarzenia w drukarni stały się inspiracją do napisania wiersza „Drukarnia”. W lutym 1941 roku drukarnia, zagrożona dekonspiracją została ewakuowana do magazynu w Alejach Jerozolimskich, następnie zmontowana przy ul. Rycerskiej, róg Piekarskiej. W tej ewakuacji drukarni brał udział Zygmunt Rumel.
Rok 1941 przyniósł powrót na ziemię Wołyńską. Od jesieni 1941 roku, był emisariuszem Batalionów Chłopskich na Wołyń. Następnie w 1943 roku zostaje wybrany na dowódcę VIII okręgu BCh – Wołyń (przyjął wówczas pseudonim „Krzysztof Poręba”). W tym samym roku w lipca otrzymał rozkaz przeprowadzenia rozmów z miejscowym dowództwem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) na Wołyniu. Jako komendant okręgu, Rumel stanął na czele delegacji, mającej na celu zahamowanie rzezi wołyńskiej i uzgodnienie wspólnej z Ukraińcami walki z Niemcami. Dla dobra sprawy, żywiąc nadzieję na porozumienie, Zygmunt Rumel, rezygnuje ze zbrojnej obstawy i osobiście udał się 10 lipca 1943, do kwatery lokalnego dowództwa SB OUN. Towarzyszyli mu jedynie Krzysztof Markiewicz ps. „Czort” (przedstawiciel AK okręgu Wołyńskiego) i woźnica Witold Dobrowolski. To był błąd. Wszyscy trzej zostali aresztowani i zabici.
Ten tragiczny finał rozegrał się w ukraińskiej wsi Kustycze gm. Turzysk pow. kowelskiego. Zaraz po nim, w pobliskich wsiach Radowicze i Zasmyki. Po południu, kiedy nie wracała delegacja na czele z Zygmuntem Rumlem, część ludności Radowicz z Henrykiem Nadratowskim ps. „ Wilkoń ”, „ Znicz ”, członkiem AK, wymaszerowała do Zasmyk, gdzie zawiązała się polska samoobrona.

Z relacji Teofila Nadratowskiego, byłego mieszkańca kol. Osiecznik, przedstawionej w liście do Leona Karłowicza z marca 1998 r. czytamy: „Pyta Pan o sprawę polskiej delegacji. Zygmunt Rumel i Krzysztof Markiewicz przed wyjazdem nocowali u mnie. Rumel chciał pojechać do Kustycz w pełnym mundurze. Miał mundur i prosił mnie o czapkę i pas. Pożyczyłem mu furażerkę i pas, bo byłem komendantem Strzelca i miałem prawo nosić pas, ale bez koalicyjki. W drodze do Kustycz nawet nie czekali na rozpoczęcie rozmów, od razu ich zamordowali. Zaraz napisałem do brata „Znicza”, że musimy wyjechać do Radowicz, albo niech Radowicze przyjadą do Osiecznik. „Znicz” odpisał, że idą do Zasmyk i żebym dał mu dwóch ludzi. Poszedł ode mnie Hieronim Głowiński, „ Zawisza” i jeszcze jeden z kol. Wierzhiczno, nie pamiętam nazwiska. Tak zaczęła tworzyć się placówka w Zasmykach.”
Feliks Budzisz natomiast w 7 lata później napisał: „Wraz ze swoim oficerem do zadań specjalnych, Krzysztofem Markiewiczem. Riimel udał się 7 lipca do jednego ze sztabów północno-zachodniego zgrupowania UPA, dokonującego masowej masakry ludności polskiej. Dwa dni później, 10 lub 11 lipca, nasi parlamentariusze zostali dopędzeni i zatrzymani przez konnych upowców koło wsi Kustycze i tam w lasku zamordowani przez rozerwanie końmi. Straszną śmiercią zginął również ich przewodnik Witold Dobrowolski. Tak barbarzyńscy atamani UPA potraktowali parlamentariuszy Rzeczypospolitej, błagających o litość dla tysięcy polskich dzieci i ich rodziców. Poćwiartowane zwłoki spoczęły w lasku na brzegu jeziora w dawno już niewidocznej mogile, ale zapewne dobrze zapamiętanej przez miejscowych Ukraińców.
Tragiczna wiadomość, że parlamentariusze nie wrócili z rozmów, dotarła szybko do polskiej ludności okolicznych wsi, była umówionym .sygnałem do wymarszu 12 desperatów z Radowicz do polskiej wsi Zasmyki i zorganizowania tam pierwszej w powiecie kowelskim samoobrony. Szybko rosnąca w siłę samoobrona uratowała życie tysiącom Polaków i stała się zalążkiem dużego partyzanckiego zgrupowania „ Gromada ", stanowiącego na początku 1944 r. trzon legendarnej 27. Wołyńskiej Dywizji AK.".


Tragiczne wydarzenia z lipca 1943, stały się inspiracją dla Tadeusza Charmuszko, który w swym wierszu „Na Wołyniu, Pamięci Zygmunta Rumla” napisał:

konie to szlachetne
zwierzęta godne podziwu
natchnienie malarzy
z rozdętymi nozdrzami
i rozwianą grzywą
potrafią rozkołysać step
(...)
tymi końmi na Kresach
poeta bestialsko rozdarty
wtapia się na Wołyniu
w jedyne takie morze
w Morze Szkarłatne
naciekłe z polskiej krwi

W chwili śmierci Zygmunt Jan Rumel miał zaledwie 28 lat. Przez cały straszliwy okres wojny i okupacji, mimo ogromu zadań jakie przed nim stawiała otaczająca rzeczywistość, nigdy nie zaprzestał swej twórczej aktywności. Pisał przede wszystkim wiersze. W jego twórczości można znaleźć liczne wątki patriotyczne, narodowowyzwoleńcze a także te, związane z powojenną wizją Polski. Wiersze Zygmunta Rumla, które tak długo przeleżały w tece, przechowane przez matkę, żonę i przez przyjaciół, a wywiezione z Warszawy w czasie powstania przez matkę żony, Marię Wójcikiewicz, są wierszami młodego człowieka, poszukującego jeszcze swej drogi w poezji. Widać w nich wpływy ówczesnych poetów: Leśmiana, Lechonia, Tuwima. Najciekawsze zachowane wiersze czynią z Zygmunta Rumla jeszcze jednego, najmłodszego może poetę romantycznej "szkoły ukraińskiej" w poezji polskiej. Charakterystyczne jest dla nich również głębokie wyczucie ludowości.
Zygmunt Rumel, był niewątpliwie przedstawicielem pokolenia tragicznego. Jego przedstawiciele na co dzień obcowali ze śmiercią, przez co jej przeczucie niejednokrotnie im towarzyszyło. W jednym ze szkolnych wierszy pisał młody poeta:
Nie będę o niczym myślał
ani niczego żałował...
...jarzębinowy wisior
smutek rumieńcem zachowa.
A potem - potem gdzieś w rowie
wargi przytulę do ziemi...
...wszystkie swe bóle wypowiem
...wrosnę zielonym korzeniem.

Jednakże nawet w okresie młodzieńczym, motywy kresowe i sarmackie nawiązują do tradycji romantycznych, ale przetworzone są śmiało i oryginalnie. Charakterystyczne jest głębokie wyczucie ludowości. W nielicznych chwilach radości, starano się rekompensować codzienność wojny i okupacji, zgrozę i strach tamtych dni. Na wieczorach poetyckich, które organizowane były w domach przyjaciół rodziny, Zygmunt Rumel odczytywał swoje nowe wiersze. Żona, wspominała po latach: „Na jednym z wieczorów obecny tam poeta, Leopold Staff, podszedł do mnie i powiedział: "Niech pani chroni tego chłopca - to będzie wielki poeta". Inne wspomnienia Anny Rumel dotyczą chwil, które poeta mógł poświęcać na pisanie oraz odkrywają pewne cechy jego charakteru: "Nasza pierwsza zima na Wołyniu 1942 roku była wyjątkowo ostra. Jeszcze w marcu trzymały mrozy. Mieszkaliśmy w izbie, gdzie podłoga była z gliny, a trzy ściany szczytowe... Nocą po wygaśnięciu piecyka, tzw. kozy, izba przemieniała się w komnatę "królowej śniegu"... Odkrywałam wtedy w Zygmuncie wspaniałe poczucie humoru na co dzień i niezmąconą pogodę ducha, która nie opuszczała go w najbardziej dramatycznych momentach. Wstawał bardzo wcześnie, o piątej rano. Były to jedyne godziny przeznaczone na pisanie - oczywiście jeżeli mógł pozostać w domu.”.
Pomimo młodego wieku, Zygmunt Rumel, okazał się być wspaniałym poetą, wielkim żołnierzem i wiernym ludowcem. Pointą niech będą słowa Jarosława Iwaszkiewicza, który wspominając śmierć młodego poety napisał: „Był to jeden z diamentów, którym strzelano do wroga. Diament ten mógł zabłysnąć pierwszorzędnym blaskiem”.


image

Dr Robert Plebaniak jest koordynatorem Forum Myśli Społecznej im. Zygmunta Jana Rumla w województwie łódzkim i działaczem Polskiego Stronnictwa Ludowego w Aleksandrowie Łódzkim.


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura