Ponoć rząd nasz jaśnie oświecony zamiaruje o 10% podnieść akcyzę na wódeczkę (news taki przemkł był przez portale i… znikł). Przemysł spirytusowy ponoć załamuje ręce, bo obywatele przestaną się tak powszechnie znieczulać duchowo.
Ale czy jest się tak naprawdę czego obawiać? Panowie – znawcy polskiego spirytusu narodowego (jego wręcz producenci) – spoko, spoko!…
Rząd przygotowuje kolejną ofensywę. Wie on mianowicie dobrze (lepiej niż wy), że wcale nie będzie w najbliższym czasie lepsiej na naszej polskiej grzędzie (skoro jest już tak dobrze i kryzys zażegnany – jak to ogłosił był premier w Krynicy na szczycie – to po co podnosisz akcyzę, to dlaczegoś się, rzędzie, nie wycofał z antykryzysowej ustawy o elastycznym czasie pracy?), więc ludziska i tak będą musieli sięgać po produkty monopolowe, żeby jakoś przetrwać (potocznie zwane kryzysem) popelinę i blagę mocarzy państwowego zarządzania.
Donowan wie co robi. Wie, że nie będzie nam lepiej, więc pić i tak będzie trza. Puknięcie ludu pracującego miast i wsi na 2-3 zeta od flaszeczki wódeczki naród przełknie razem z kolejnym grzdylem (droższej nam od tej chwili) przezroczystej. Wiadomo, jak jest tak dobrze, to i pić się bardziej chce.
Pani kierowniczko, jak jest kryzys to zrzutka zwana zrzutką być musi.
Wielka orkiestra gra, och jak ona gra!… Na warszaskich Aleach Ujazdoskich. Cały rok. I o jakie dwa-trzy dni dłużej niż świat. Alleluja! I w pieriot!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)