GDZIE JESTEŚMY?
To niemożliwe. Nie chce mi się wierzyć. A jednak. Grupka fanatyków, krzykaczy, cyników. Trudno znaleźć odpowiednie słowa. Tymczasem krzyczą do nas zewsząd – jutro ten krzyk będzie jeszcze bardziej doniosły – Krzyż pozostał! Obrońcy Krzyża tryumfują ! Teraz muszą paść kolejne hasła: Gdzie jest władza? Władza jest słaba!
Kraj na pograniczu anarchii? Tak to wygląda. Widzę zadowolone twarze pisaków. Widzę także szyderczy albo wręcz pełen kpiny uśmiech milionów Polaków ! Cóż bowiem możemy innego czynić. Przecież nie wzniecimy wojny. Ciągły natomiast krzyk rozpaczy iż sięgamy dna, iż kościół, przestraszeni jego hierarchowie widziani jako sprawcy powstałej sytuacji, kompromitują siebie i swoją historię , niczego dzisiaj nie zmieni. To nasza rzeczywistość. To przedsionek domu do którego mieliśmy wszyscy wejść pod wodzą cesarza Jarka. Ale byśmy dzisiaj wyglądali? Wajda miał rację : to był przedsionek wojny domowej.
W tym nieszczęściu jest i szczęście. Jest ich niewielu. Po takich wyczynach będzie ich z każdym dniem mniej. Ile jednak jeszcze szkód poczynią?
Co robić? Wznosić barykady? Nie. Pozostawić ich tam pod krzyżem. Niech stoją dniami i nocami. Niechaj ich ludzie oglądają. Niechaj przyjezdni z Polski i świata widzą czego należy się strzec. Może zrozumieją dlaczego u nas jest wciąż inaczej. MOŻE ZROZUMIEJĄ...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)