Rybitzky Rybitzky
111
BLOG

Holocaustu nie było, czyli o grach komputerowych.

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 2

Chłopcy od zawsze bawili się w wojnę (aż dorastali, by wywoływać wojny prawdziwe). Tak jest i teraz, chociaż obecnie ołowiane żołnierzyki są zastępowane przez gry komputerowe. Oczywiście nie wszystkie gry są o wojnie, jednak można wśród nich wyróżnić tysiące tytułów poświęconych konfliktom zbrojnym, a zwłaszcza II WŚ.

Gry o ostatniej wojnie światowej, tak jak wszystkie inne, można podzielić na dwie podstawowe kategorie: „strzelanki” FPS i strategie RTS. Kiedyś bardzo popularne były turowe strategie, ale (niestety) ich czas minął bezpowrotnie.

Nie mam jednak zamiaru zajmować się w dzisiejszym wpisie klasyfikacją gier, lecz ich wpływem na świadomość historyczną młodych użytkowników. A śledząc internetowa fora fanów komputerowych strategii już teraz widać, że jest on ogromny.

Tymczasem większość gier przedstawia nie tyle uproszczony, co wybiórczy obraz II WŚ. Stopień komplikacji w RTS (zwłaszcza w Hearts of Iron 2) jest już bardzo wysoki, a FPS przypominają wielkie batalistyczne filmy. Jednakże treści w nich przekazywane wyraźnie różnią się od tych w literaturze i filmie.

Przede wszystkim II WŚ jest przedstawiana jako czysto militarne stracie kilku dzielnych armii. Niemcy czy Sowieci nie różnią się niczym od Amerykanów lub Brytyjczyków. Nie ma palonych wiosek, masowych egzekucji, obozów koncentracyjnych, gułagów. Wehrmacht szturmuje Stalingrad lub przełamuje front w Ardenach, ale nie tłumi Powstania Warszawskiego. Armia Czerwona broni Moskwy i zdobywa Berlin, lecz nie wkracza w 1939 roku do Polski.

Oczywiście nie żądam, by gracze musieli w np. Call of Duty (bardzo popularny FPS) wyzwalać obóz koncentracyjny lub w Hearts of Iron (polegającym na zarządzaniu całym państwem) wydawać rozkaz „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Warto jednak byłoby zaznaczać, iż II WŚ nie była tylko czasem zmagań bohaterskich komandosów i nadzwyczaj szybkiego rozwoju broni pancernej, lecz także okresem w którym dokonał się Holocaust.

Dodatkowym problemem jest cenzura stosowana w niektórych krajach UE (m.in. w Niemczech i Szwecji) wycinająca wszelkie nawiązania do hitleryzmu. Przez to w grach nie ma niemieckich flag ze swastykami. Zastępuje je zwykle czarny krzyż. Tak było np. w słynnej strategii turowej Panzer General. Teoretycznie ma to zapobiegać rozwojowi ruchów neonazistowskich (?), ale jeszcze bardziej zaciemnia obraz wojny.

Co ciekawe, cenzura nie dotyczy symboli komunistycznych. Sierpa i młota nikt nie zakazuje, a Stalin, w odróżnieniu od Hitlera, jest traktowany jak każda inna postać historyczna. W grze Civilization 4 (gra polega na prowadzeniu swej nacji przez tysiące lat rozwoju) przewodzi on Rosjanom (Niemcami dowodzi Fryderyk Wielki). Okazuje się, że sowieckie ludobójstwo cenzorom nie przeszkadza.

Moim zdaniem wygładzanie i cenzurowanie obrazu II WŚ w grach komputerowych jest błędem mogącym rodzić groźne następstwa. To właśnie przedstawianie Niemców jako taką samą walczącą stronę jak Alianci powoduje wzrost zainteresowania III Rzeszą wśród młodych ludzi. Fascynują się niemiecką bronią, mundurami i sprzętem, ale nie wiedzą w jakiej sprawie były używane. Dowiadują się, że Stalin był wielkim wodzem, który poprowadził ZSRR do zwycięstwa, ale tego, iż trzymał miliony ludzi w gułagu to już nie…

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka