Po śmierci generała Augusto Pinocheta w Chile trwają zamieszki. Jednym z ich powodów jest sposób pochówku byłego dyktatora. Zwolennicy Pinocheta uważają, że jako bohater powinien być on pogrzebany z ceremoniałem przynależnym głowie państwa, a nie tylko dowódcy armii. Tymczasem przeciwnicy sądzą, iż to i tak za dużo, a państwo nie powinno w ogóle brać udziału w pogrzebie mordercy tysięcy Chilijczyków.
Kiedyś także i my będziemy mieć problem z pochówkiem „naszego” generała. Nie oznacza to, że życzę Jaruzelskiemu śmierci. Wręcz odwrotnie, wolałbym aby żył jeszcze dwadzieścia lat i odpowiedział w końcu za swoje zbrodnie.
Niestety, uważam, iż śmierć zabierze generała nim sprawiedliwości stanie się za dość. Tym samym staniemy przed podobnym problem jak Chilijczycy – co zrobić z martwym dyktatorem?
Zapewne znajdą się licznie tacy, którzy będą żądać pogrzebu na Powązkach, z kompanią honorową i mowami starych towarzyszy. Osobiście jednak pragnę, by wykopano gdzieś dół, wrzucano ciało generała, zasypano i przydeptano ziemię. Tak ludzie Jaruzelskiego chowali zabitych w grudniu 1970 roku – pod płotem i w tajemnicy.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)