Wraz ze sprawą abp Wielgusa wraca z hukiem temat lustracji, przykryty na chwilę płonącymi swastykami i specyficznymi praktykami kadrowymi w Samoobronie. Powiedziałbym, że to dobra okazja to ostatecznego rozwiązania kwestii agentów, ale wiem, iż nic z tego. Jak zwykle w naszym polityczno-medialnym świecie nastąpi wielki wybuch, niebo zasnuje chmura dymu, lecz po chwili kurz upadnie i wszyscy zajmą się jakąś kolejną aferą.
Dziwne, że nawet teraz, gdy rządzi Prawo i Sprawiedliwość nie odtajniono po prostu archiwów, tak jak powinno się zrobić 16 lat temu. Niby PiS jest za, LPR jest za, PO jest za… To w czym problem? Otóż każdy ma jakieś „ale”.
Ja jestem za bezwzględną ustawą lustracyjną bynajmniej nie tylko z powodów moralnych, lecz przede wszystkim praktycznych. Przecież skorzystali by na niej przede wszystkim młodzi ludzie tacy jak ja.
Gdyby zakazać polityki, dziennikarstwa i pracy w różnych państwowych agendach byłym TW oraz pracownikom SB – ile by to było wolnych miejsc pracy! Mało to jest młodych, wykształconych, ambitnych ludzi, którzy muszą wyjeżdżać za granicę bo na stołkach rozpychają się staruchy, które karierę zrobiły jeszcze w PRL? Nie mówię, że każdy z nich donosił, ale IPN podaje przecież, że TW były setki tysięcy. Przynajmniej część z nich ustawa by dotknęła.
Dlatego właśnie tak się boją. Starają sprawiać wrażenie niezastąpionych, lecz wiedzą, iż ich znikniecie bynajmniej państwu nie zaszkodzi. Szczególnie widać to na wyższych uczelniach i w Kościele. Rządzi tam gerontokracja, która zrobi wszystko by utrzymać się na szczycie, wiedząc równocześnie, że do jej upadku wystarczy otworzenie kilku teczek.
I dlatego politycy mogą mówić jak im bardzo zależy na lustracji, lecz nic w tej sprawie nigdy nie zrobią. Dlatego mają te swoje „ale”. Bo sami też mają swoje lata, i nawet jeśli sami są kryształowo czyści, to zawsze jest ktoś im bliski, jakiś mimo wszystko równy chłop, który tak całkiem czysty nie był.
Sądzę więc, że póki żyje i rządzi ta nasza komucho-solidaruchowa gerontokracja to żadnej prawdziwej lustracji nie będzie. A gdy umrze... Po co lustrować Powązki?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)