Od wieków historia ludzkości opiera się w dużym stopniu na konflikcie pokoleń. Młodzi ludzie tworzyli własne idee, szukali swojego pomysłu na życie. Wchodzili w spór ze swymi rodzicami, zadowolonymi z tego co mają i sprzeciwiającymi się zmianom.
Tak było już w starożytnym Egipcie. Słynny faraon, opisany przez Bolesława Prusa Ramzes XIII (w rzeczywistości Ramzes XI), spróbował wraz z młodymi kapłanami złamać władzę kapłanów starych.
Tysiąc lat później wokół Cezara skupili się młodzi Rzymianie mający dość panującej oligarchii, która blokowała im drogę do kariery, powołując się na swą cnotę i zasługi, których młode pokolenie nie posiada.
Przez kolejne stulecia to młodzi ludzie, nie wiedzący, iż czegoś nie można zrobić, lub nie wypada, stali na czele politycznych, społecznych i artystycznych rewolucji. Inicjowali zmiany, które pchały świat do przodu.
Polski romantyzm, którym odcisnął taki ślad na naszej kulturze, był niczym innym jak wielkim młodzieżowym buntem. Nowe pokolenie poetów sprzeciwiło się dominacji starych mistrzów. Spytało: dlaczego mamy pisać akurat tak? Przecież można inaczej!
Romantyzm w poezji przeniósł się do polityki i zaowocował powstaniem listopadowym. Podchorążowie Wysockiego nie pamiętali klęski Napoleona, nie było w nich zniechęcenia wywołanego porażką. Byli młodzi i chcieli walczyć. Ten schemat miał się od tej pory w naszej historii powtarzać wielokrotnie. Na czele powstania styczniowego stanęli ludzie nie pamiętający klęski roku 1831, a wolną Polskę wywalczyło pokolenie Piłsudskiego, zbyt młode by być zniechęconym przegraną z lat sześćdziesiątych XIX wieku.
Także w PRL do walki z totalitarną władzą stanęli głównie ludzie młodzi, którym wojna i terror stalinizmu nie przetrąciły kręgosłupa. Oni się nie bali, chociażby dlatego, że nawet nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji jakie mogą ponieść. I tak najpierw był marzec 1968, a potem sierpień 1980. Zwycięstwo nad komunizmem stało się zasługą pokolenia osób mających po dwadzieścia, trzydzieści lat.
Warto wspomnieć, że w tym samym czasie, gdy w PRL trwała walka o wolność, w państwach zachodniej Europy studencka rewolucja zapoczątkowana w 1968 roku zaowocowała wymiecieniem starych elit politycznych.
***
Dzisiaj Polska, jak i cała Europa jest wolna i bezpieczna. Nie ma powodów do narodowowyzwoleńczych zrywów. Jednak czy to znaczy, że młodzi ludzie nie maja problemów do rozwiązania? Mają, i to jeszcze ile!
Moje pokolenie to tzw. dzieci stanu wojennego. W samym 1983 roku rodziło się nas 750 tysięcy – najwięcej w historii Polski. Osób miedzy 18 a 25 rokiem życia jest około 6 milionów. 2 miliony z nich studiuje dziennie lub zaocznie. Mamy trudności ze znalezieniem pracy, młodzi naukowcy nie mają praktycznie żadnych możliwości rozwoju, firmę można założyć jak już się ma przynajmniej 100 tysięcy złotych… Każdy kolejny rząd mówi ile to zrobi dla młodych Polaków, a tymczasem nie robi nic.
Równocześnie jednak to my sami ponosimy winę. Jest nas tyle, że moglibyśmy przewrócić polski system polityczny do góry nogami, ale głosować chodzi tylko 10 procent młodzieży. Fora internetowe pełne są bluzgów i narzekań, lecz brak na nich konkretnych rozwiązań. Jedyną receptą na życie dla młodych ludzi stał się wyjazd do Anglii i praca na zmywaku. Najgorsze jest to, że większość tak zarabiających jest zadowolona i traktuje to jak dopust Boży…
Nie ma w Polsce rewolucji i najwyraźniej nie będzie. Nawet nie takiej z kamieniami i barykadami. Brak chociażby zrozumienia, iż o swoje interesy warto walczyć. Że żyjemy w demokratycznym kraju i wszystko można zmienić, gdy się tylko chce. Że moglibyśmy spróbować stworzyć z Polski kraj dla siebie, a nie szukać go w Irlandii.
Młodzi Polacy najwyraźniej jednak już wybrali. Wolą wyjechać, zostawiając kraj staruchom koronującym Jezusa na króla.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)