Jednym z podstawowych problemów polskiej młodzieży jest to, iż nie ma żadnej reprezentacji. Okazało się, że przewodnią siłą narodu są raczej wiekowe słuchaczki Radia Maryja. Potrafiły się zorganizować w realną siłę nacisku politycznego. Oczywiście ktoś może powiedzieć, iż są to biedne stare kobiety manipulowane przez złego Ojca Dyrektora, ale to byłoby spłycanie rzeczywistości (bardzo u nas zresztą popularne). Prawda jest taka, że one naprawdę mają takie poglądy, a RM tylko je wzmocniło i przetworzyło w źródło politycznego nacisku. Analizując rozkład głosów w wyborach do parlamentu w 2005 roku widać jak dużo osób starszych zagłosowało na PiS. Nic więc dziwnego, że partia przywiązała się do tego elektoratu i chce go utrzymać.
Tymczasem która partia realnie reprezentuje interesy osób młodych? Otóż żadna. A dlaczego? Bo politycy śledzą dane socjologiczne i wiedzą, że młodzi nie głosują. Olewają system, jak to mówią. A system olewa ich. Nikomu nie zależy na realizowaniu postulatów młodych. Po pierwsze dlatego, że nie wiadomo jakie one są. Po drugie młodzi nie potrafią się zorganizować. Wiecie czym się zajmował NZS przez ostatni rok? Organizacją 25-lecia swego istnienia, i niczym innym.
Można chwalić młodych Polaków, że świetnie sobie dają radę w życiu. Mimo trudnych warunków dbają o swe wykształcenie i szukają pracy, nawet (a w zasadzie zwłaszcza) za granicą. Tyle tylko, iż w ogóle nie dbają o swoje otoczenie społeczne. Pozwalają o sobie decydować innym, nie zważając na to, że Sejm to jednak nie tylko seksafery. Parlament stanowi prawo, a ono determinuje jak będzie wyglądała nasza przyszłość.
Młodzi ludzie wolą jednak bluzgać na polityków i szczycić się tym, ze nie głosują. Oddają swoją przyszłość bez walki. A naszą, tak znienawidzoną przez młodzież elitę polityczną, może to tylko cieszyć. Przez lata będą mogli robić co chcą, śmiejąc się z durnych komentarzy na forach internetowych.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)