(Czołówka serwisu informacyjnego TVN 24,następnie najazd kamery na skupioną twarz prezenterki. Na dole ekranu czerwony pasek: „57 ofiar śmiertelnych zamachów...")
Justyna Pochanke, witam państwa i zapraszam na specjalne wydanie magazynu „24 godziny". Tragiczne informacje z Wrocławia, w którym wybuchają kolejne bomby. Na miejscu jest nasz reporter Marcin Woroch. Marcinie, jaka jest sytuacja w mieście?
(Marcin Woroch stoi na parkingu przed Urzędem Wojewódzkim we Wrocławiu. Wokół stoi kilka transporterów opancerzonych, a schody Urzędu są obłożone workami z piaskiem)
Jest bardzo źle (w tle słychać strzały z broni automatycznej). Wszystko zaczęło się wczoraj wieczorem gdy nieznani sprawcy zaatakowali kilka, zamieszkanych przez Niemców, podwrocławskich wsi. Mamy doniesienia o wielu zabitych. W odpowiedzi, dziś rano, Breslauer Freikorps dokonał ataków bombowych w polskiej części miasta. Ładunki wybuchowe eksplodowały na Rynku i Placu Dominikańskim. (Przebitka na zniszczone elewacje, rozerwane wraki samochodów i przykryte plastikowymi workami ciała). Według ostatnich danych zginęło 65 osób, a 112 jest rannych. (Czerwony pasek znika na chwilę, po czym pojawia się znowu: „65 ofiar śmiertelnych zamachów...") Godzinę temu Freikorps ogłosił, że jest to początek nowej bitwy o Festung Breslau. Na ulicach, zarówno w części polskiej, jak i niemieckiej spontanicznie powstają barykady. Wojsko, posiadające od dwóch lat praktyczną władzę nad miastem, zapowiedziało, cytuję, „totalne zniszczenie niemieckich terrorystów". Za moimi plecami, w Urzędzie Wojewódzkim, odbywa się narada prezydenta Wrocławia, wojewody i dowódców armii. Z nieoficjalnych doniesień wynika, iż dotyczy ona konieczności ewakuacji części polskiej ludności z zachodniej części miasta...
(Ponownie studio TVN 24 i jeszcze bardziej skupiona twarz prezenterki)
Przepraszam, Marcinie, lecz muszę ci przerwać. Otrzymaliśmy właśnie wiadomość o eksplozji przy ulicy Legnickiej we Wrocławiu. To centrum dzielnicy niemieckiej. (Przebitka na filmowane z dużej wysokości blokowisko. Unosi się nad nim kłąb czarnego dymu) Tak, widzą państwo właśnie zdjęcia dzielnicy niemieckiej we Wrocławiu. Nazywana jest Steinbachstadt, od nazwiska przywódczyni niemieckich radykałów, Eriki Steinbach. Jak widać, unoszą się nad nią kłęby dymu. Nie wiemy jeszcze czego są efektem. Czyżby odwetowy zamach Frakcji Bojowej Młodzieży Wszechpolskiej? Ale przecież dwa lata temu wyrzekła się ona stosowania przemocy. A może to efekt działań naszej armii. Gdy tylko nasi reporterzy się czegoś dowiedzą... Proszę państwa, mamy nowe informacje. We wrocławskim Urzędzie Wojewódzkim rozpoczyna się konferencja generała Romana Polko.
(Przebitka na gen. Polko w mundurze polowym. Wokół niego mnóstwo kamer i mikrofonów. W tle wielka mapa Dolnego Śląska)
Witam państwa. Pragną poinformować, iż piętnaście minut temu nasze lotnictwo dokonało precyzyjnego ataku na główną siedzibę politycznego skrzydła Freikorpsów, Partii Pruskiej. Zaatakowano i zniszczono również niemiecką telewizję BNV. Operacja została wykonana bez strat własnych, chociaż niemieccy terroryści odpalili dwie rakiety ziemia-powietrze. W tej chwili nasze oddziały odcinają dzielnice niemiecką od reszty miasta. Niestety to tyle co mogę w tej chwili powiedzieć, nie będę odpowiadał na pytania.
(Ponownie zdjęcia chmury dymu nad Wrocławiem)
***
Do napisania powyższego skłoniła mnie lektura tekstu Lubosza Palata, redaktora czeskiego dziennika "Lidove noviny", zamieszczonego w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej". Zadaje on pytanie: Czy naprawdę myślicie, że w dzisiejszej Polsce nie mogłoby żyć zamiast czterdziestu pięćdziesiąt milionów ludzi?
Otóż, znając doświadczenia wieloetnicznych krajów, odpowiadam: myślę, że nie mogłoby. Jeśli coś nas dobrego spotkało miedzy 1939 a 1956 rokiem, to wysiedlenie Niemców właśnie.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)