Urwany kobiecy krzyk przecina nocną ciszę. Leżąca na sianie dziewczyna półprzytomnymi oczyma spogląda wzdłuż swego ciała na męża, trzymającego w rękach coś malutkiego. Mężczyzna szepce: „syn”, drżącymi rękami daje dziecku klapsa, po czym nożem wyjętym z gotującej się wody przecina pępowinę. Owija nowo narodzonego, ale już zdążącego się rozpłakać chłopca w czyste płótno i kładzie go obok matki. Maria i Jezus pierwszy raz patrzą sobie w oczy.
***
Kilka godzin wcześniej para młodziutkich Żydów – chłopak i dziewczyna w ciąży, bezskutecznie próbowali znaleźć nocleg w pobliskim Betlejem. Nie było tam jednak dla nich miejsca. Schronili się więc w urządzonej wewnątrz niewielkiej groty stajence. Młody mężczyzna, cieśla Józef był przerażony. Jego ciężarna żona mogła w każdej chwili zacząć rodzić, a znaleźli się sami na bezludziu. Położył więc ją na sianie, a sam nabrał wody z pobliskiego źródełka i rozpalił ognisko. Musiał przygotować się najlepiej jak umiał.
***
Teraz tulą się do siebie, przykryci pledem. Maria, Józef i dziecko. Wokół panuje chłód i ciemność, tylko na niebie rozbłyskuje wielka gwiazda. Nie myślą o tym, że stało się właśnie cos wielkiego. Nie ma klękających bydląt i pastuszków. Anioły nie spływają z nieba, a mędrcy nie przybywają ze Wschodu z darami. Nikt nie zakłóca spokoju strudzonej porodem młodej mamy i ojca na skraju nerwowej wytrzymałości. Dziecko już nie płacze, śpi spokojnie.
***
Wesołych Świąt.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)