Rok się kończy, przychodzi czas podsumowań. W 2006 wydarzyło się wiele, niestety tego co nie powinno również. Jako członek PiS nie miałem wpływu na decyzję wierchuszki partii, ale nie zmienia to faktu, że zdaję sobie sprawę z popełnionych błędów. Ja sam musiałem się wstydzić przed ludźmi za wiele rzeczy. Nie znaczy to, iż zamierzam PiS porzucać, bo niby gdzie indziej miałby działać człowiek o moich poglądach? W Platformie, która w każdej chwili może się rzucić w ramiona SLD? Czy w jakiejś śmiesznej planktonowej partyjce? Nie ma wyjścia, tylko PiS.
Chciałbym jednak przeprosić wszystkich Polaków za rzeczy, których nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Za ewidentne błędy i zgniłe kompromisy. Za łamanie własnych zasad.
Przepraszam za pakt stabilizacyjny z Samoobroną i LPR, a potem koalicję z nimi, mimo wcześniejszego zarzekania, że współpracy z nimi nie będzie.
Przepraszam za wyrzucanie Leppera z koalicji, by po dwóch tygodniach przyjąć go z powrotem.
Przepraszam za zmianę ordynacji w wyborach samorządowych, by zblokować listy (a co i tak się nie opłaciło).
Przepraszam za rozmowy Lipińskiego z Beger. Nie za to, że były, lecz za ich styl.
Przepraszam za Gosiewskiego i Kuchcińskiego.
Przepraszam za tolerowanie wybryków Wszechpolaków i usprawiedliwianie Łyżwińskiego.
Przepraszam za ministrów przejadających nasze pieniądze na swoich urodzinach, i za tych, którzy po pijanemu wożą się radiowozami.
Przepraszam za to wszystko co PiS mógł zrobić dobrego, a czego nie zrobił – przez zaniechanie, arogancję lub głupotę.



Komentarze
Pokaż komentarze (20)