W Polsce nie mamy raczej takich wymagań co do wyglądu i zachowania polityków jak na Zachodzie. Tam, żeby się liczyć w walce o władzę trzeba być przystojnym i wysportowanym. U nas daleko to takich standardów. Jednakże w Polakach pragnienie posiadania odpowiednio sformatowanych wybrańców narodu jest coraz silniejsze. Dowodzi tego bezlitosne traktowanie Przemysława Edgara Gosiewskiego (przede wszystkim), a czasem także innych polityków (np. kpiny z butów lub garnituru Jarosława Kaczyńskiego).
Mnie jednak najbardziej irytuje inna postać. Rozumiem, że otyłość może być chorobą i nie każdy musi wyglądać jak Paweł Małaszyński (to jest, zdaje się główny ostatnio obiekt westchnień Polek), ale po co się bez przerwy pchać do telewizji? A tego pana było pełno, jest pełno i chyba niestety długo jeszcze wszędzie będzie pełno (dosłownie i w przenośni). Ledwo nadążam przełączać kanały (w celu uniknięcia go, oczywiście).
Ale niech mu będzie - niech raz zagości i u mnie.
Ryszard Kalisz - Jabba the Hutt polskiej polityki.




Komentarze
Pokaż komentarze (2)