Rybitzky Rybitzky
47
BLOG

NZS - może już wystarczy?

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 6

Niezależne Zrzeszenie Studentów to organizacja o bardzo bogatej i chwalebnej historii, lecz jak długo można żyć przeszłością? Ostatni rok NZS spędził na wspominaniu stanu wojennego i obchodach 25-lecia swego istnienia. I w sumie na niczym więcej. Widać to wyraźnie przeglądając oficjalną stronę tej organizacji.

W moim rodzinnym Wrocławiu, wielkim ośrodku akademickim (niemal 100 tysięcy studentów) NZS praktycznie nie funkcjonuje. Na Uniwersytecie Wrocławskim organizacja ta jest głównie obiektem kpin z racji swej nieporadności (strona NZS UWr - w takim samym stanie jak stowarzyszenie). Na Wydziale Nauk Społecznych UWr muszą oddać swoją siedzibę, bo nie mają już członków. Przeprowadziłem prywatną sondę wśród studentów młodszych lat - oni już w ogóle nie wiedzą co to NZS. Najwyżej kojarzy im się z Juwenaliami, których współorganizatorem jest NZS Politechniki (nieco sprawniej działający). Chyba najlepiej działa NZS Akademii Ekonomicznej (słynącej zresztą ze świetnie funkcjonujących studenckich organizacji), ale on też zajmuje się głównie sobą.

Obecnie istotą działania NZS jest trwanie. Jedyną większą imprezą jaką jest w stanie zorganizować to Wampiriada - akcja oddawania krwi. To chwalebne, ale doprawdy rolą największej (podobno) studenckiej organizacji nie powinno być akurat działanie na niwie medycznej.

Miliony studentów naprawdę mają dużo ważnych i wartych rozwiązania problemów. Tymczasem NZS nawet nie myśli reprezentować naszych interesów. Co najwyżej reprezentuje interesy pojedynczych członków wyższego szczebla, którzy pławią się w dawnej chwale i próbują robić polityczne kariery. Idzie im to zresztą coraz gorzej, bo w polityce jesteś nikim jeśli nie masz jakiegoś zaplecza. A NZS przestał być grupą liczącą się w jakikolwiek sposób.

Dlaczego tak się stało? Na pewno powodem nie jest bierność młodych ludzi. Raczej odwrotnie - poniekąd zniechęcenie studentów jest spowodowane kontaktami z NZS. Najprostszą drogą do marazmu (wiem to na przykładzie własnej osoby - zapisałem się do NZS na pierwszym roku) jest próba działania w organizacji takiej jak NZS. Grupa zadowolonych nie wiadomo z czego działaczy totalnie olewa chcących coś robić i prowadzi własne, niezrozumiałe rozgrywki (nie przypomina to czegoś?).

Równocześnie z racji przeszłości i teoretycznego ogromu tego kolosa na glinianych nogach włodarze NZS nadal mają dostęp do rozmaitych zasobów, które bezwstydnie wykorzystują. Na przykład opiniują różne tyczące się młodzieży sejmowe projekty, gdy tymczasem sami nie mają żadnej legitymacji do reprezentowania studentów.

I taki stan trwa... Studenci wiedzą, że nie mają na kogo liczyć więc nawet nie próbują brać aktywnego udziału w życiu publicznym, a NZS nadyma się swoją studenckością i funkcjonuje. Tylko właściwie po co?

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka