Dziś w Teatrze Telewizji na TVP 1 „Inka 1946”, historia nastoletniej Danuty Siedzikówny – partyzanckiej sanitariuszki zamordowanej przez UB. Historia jak najbardziej prawdziwa, niestety. Gdy czytam o niej, lub o innych ludziach – nie bohaterach, patriotach, męczennikach, tylko po prostu ludziach, zabijanych przez swoich „rodaków” na usługach Sowietów czuję niemal fizyczny ból. Dlaczego nas to dotknęło? Dlaczego wrzesień 39’, czemu Katyń, czemu Auschwitz?
Rosyjscy enkawudziści i polscy ubecy dożyli zwykle swych dni w dostatku. Z esesmanów też nie tak wielu miało swoją Norymbergę. Widocznie tak było pisane, by zbrodniarze uniknęli kary. Najważniejsze jest, że nie wygrali. Lata niewoli, wstydu i hańby minęły. Możemy mówić o tych, którzy poświęcili najwięcej w imię wolności i honoru. Każdy z nas jest coś winny Ince, nawet jeśli (tak jak większość) nie zdaje sobie z tego sprawy.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)