III RP to był Matrix - widać to coraz lepiej.
W III RP Henryk Stokłosa mógł być senatorem i poważanym biznesmenem, korumpując równocześnie wszystkich - od lokalnych polityków, poprzez wielkopolskich sędziów po urzędników Ministerstwa Finansów. Nikt mu w tym nie przeszkadzał.
W III RP Wojskowe Służby Informacyjne mogły prowadzić własną politykę, wpływać na media i zakładać firmy zajmujące się pół, albo całkiem nielegalną działalnością. Nikt im w tym nie przeszkadzał.
W III RP piłkarscy oszuści mogli zamienić ligowe rozgrywki w teatr, okłamując miliony kibiców i doprowadzając nasz futbol do upadku. Nikt im w tym nie przeszkadzał.
W III RP syn premiera mógł dostać miliony dolarów nie wiadomo za co i od kogo, kreując się równocześnie na jedną z ważniejszych osób w państwie. Nikt mu w tym nie przeszkadzał.
W III RP najbliższy współpracownik prezydenta (nomen omen Wachowski) mógł kraść i ukrywać tajne dokumenty pozwalające na wyjaśnienie afer gospodarczych. Nikt mu w tym nie przeszkadzał.
W III RP działo się to i dużo, dużo więcej. Nikt nie przeszkadzał przestępcom, a wręcz odwrotnie - byli oni bogatymi i szanowanymi ludźmi. Równocześnie zwykły obywatel mógł pójść do więzienia za błędne wypełnienie jakiegoś druku albo posługiwanie się sfałszowaną legitymacją podstawówki. Żyliśmy w matrixie. Patrzyliśmy, a nie widzieliśmy.
Zapewne nie chcieliśmy widzieć. Matrix nas wykorzystuje, ale daje złudne poczucie bezpieczeństwa, którego wielu tak potrzebuje. Dlatego może tak sprawnie funkcjonować. Tymczasem przebudzenie z wirtualnego snu to ból i szok. Wielu go teraz doznaje. Ale musimy przez to przejść. Musimy się obudzić.




Komentarze
Pokaż komentarze (3)