Nigdy nie identyfikowałem się z tymi kibicami piłkarskimi, którzy wielbią swoją drużynę niezależnie od stylu jej gry. Nie chodzi o to, czy zajmuje wysokie czy niskie miejsce w tabeli, tylko w jaki sposób gra. Jeśli klub nie ma pieniędzy, zawodnicy są po prostu słabi i drużyna broni się przed spadkiem, ale gryzie trawę w sportowej walce – warto ją dopingować i bić brawo nawet po przegranych meczach. Jeżeli jednak klub ma mnóstwo pieniędzy, wielki stadion oraz najlepszych piłkarzy w kraju, a mimo to drużyna gra bez polotu i szacunku do widzów – należy na nią gwizdać. Nawet jeśli jest się jej wiernym kibicem.
Bo doping to różne emocje. Nie tylko bezmyślna radość, co by się nie działo na boisku. Czasem zawodnikom trzeba pokazać – owszem lubimy was, ale chcemy za to dobrej gry i nie myślcie, że zawsze będziecie klepani po plecach bo kiedyś dostaniecie porządnego kopa.
Dlatego właśnie – i tu odpowiadam tym, którzy pytali się mnie „jak mogę tak jeździć po PiS” – dlatego właśnie jestem tak krytyczny. PiS to nadal moja drużyna, jednak gra ona w coraz gorszym stylu. Jest nadal na czele tabeli, ale mam obawy czy długo tam pozostanie. A przede wszystkim zastanawiam się, czy to nadal jest ta sama gra. Bo zawodnicy na boisku zaczynają wykonywać jakieś dziwne ruchy i nikt już nie pamięta by strzelać na bramkę.
Chciałbym, aby każdy zastanowił się jakim jest kibicem. Bezmyślnie oddanym klubowym barwom (takich jest chyba jednak najwięcej)? A może takim dopingującym tylko drużyny, które akurat zwyciężają? Czy też oddanym, ale potrafiącym ocenić piękno gry, a nie tylko jej efekt?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)