Szokujące doniesienia na temat działalności „doktora” Mirosława Garlickiego z kliniki MSWiA w Warszawie nie zaskoczyły mnie. Czy mało już było tego typu afer? A jestem przekonany, że to tylko wierzchołek góry lodowej.
Nie ma już czegoś takiego jak lekarski etos i poczucie misji. Nie ma Judymów. Młodzi ludzie idą na medycynę nie z pasji, lecz dla szansy dobrego zarobku. Traktują pacjentów li tylko jak źródło pieniędzy. Wśród większości studentów wrocławskiej Akademii Medycznej panuje mentalność, którą trudniej określić inaczej jak „dresiarską”. Nie dziwi mnie więc, iż nasza „służba zdrowia” jest zdolna do wszystkiego, tylko nie do troskliwej opieki nad pacjentem.
To smutne, ale chyba musimy się do tego przyzwyczaić. Mentalności i przyzwyczajeń środowiska nie da się zmienić z dnia na dzień. Potrzeba na to lat, i to bez gwarancji sukcesu. Jedyne co nam pozostaje, to życzyć sobie nawzajem zdrowia.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)