Wczoraj „Dziennik" napisał, że spodziewana czerwcowa wizyta Busha w Polsce jest związana z tworzeniem sojuszu między USA, Izraelem a Polską. Brzmi to nieco sensacyjnie, gdyż realizacja takich planów oznaczałaby spore zmiany w naszej polityce zagranicznej. Wiązałoby się to też z niemal pewnym polskim zaangażowaniem w akcji przeciw Iranowi.
Na razie mamy zbyt mało danych, by spekulować na ten temat. Sądzę jednak, że wkrótce faktycznie czeka nas sporo zaskoczeń w kwestii polityki zagranicznej. Jeszcze więcej niż teraz, ktoś mógłby złośliwie dodać.
Ja tymczasem pragnę rzec kilka słów o samym Izraelu. Polska ma z tym krajem więcej wspólnego, niż by się nam mogło wydawać. Szewach Weiss napisał kiedyś, iż żydowska klasa polityczna pod wieloma względami przypomina mu polską. Tłumaczył to tym, że pierwsze pokolenie polityków wolnego Izraela przeniosło na nowy grunt wzorce zaobserwowane w przedwojennej Polsce.
Duża część przywódców żydowskiego państwa urodziła się w naszym kraju. Podczas wojny izraelsko-arabskiej w 1948 roku językiem sztabu armii izraelskiej był polski. Wielu syjonistów było bez wątpienia nastawionych negatywnie do Polaków. Jednakże wychowani wśród nas żyli kulturą swej dawnej europejskiej ojczyzny. Gdyby nie fakt, iż Polacy i Żydzi znaleźli się po przeciwnych stronach żelaznej kurtyny, być może relacje miedzy naszymi krajami stałaby się głębsze dużo wcześniej. A tak, musimy nadrabiać zaległości teraz.
p.s.
Jeśli historia potoczyła by się nieco inaczej, Polska i Izrael mogłyby nawet być sąsiadami. W 1945 roku, nim istnienie Izraela stało się pewne, komunistyczne władze planowały założyć u stóp Sudetów żydowski okręg autonomiczny. W Dzierżoniowie i okolicach zamieszkało kilkadziesiąt tysięcy Żydów. Mieli własny samorząd, instytucje kulturalne oraz szkoły. Szkolono żydowskich żołnierzy. Niemcy musieli nosić opaski i schodzić na widok nowych mieszkańców z chodnika. Niewykluczone, iż planowano nawet stworzenie pomiędzy Wałbrzychem a Kłodzkiem osobnego żydowskiego państwa.
Eksperyment zakończył się gdy w 1948 roku nastąpiło odwrócenie sojuszy i ruch syjonistyczny wybrał sobie za sojusznika Stany Zjednoczone. Wówczas dla Sowietów Izrael (któremu dopiero co wysłano ogromny transport uzbrojenia i pozwolono w ten sposób wygrać wojnę z Arabami) stał się wrogiem, sudeckie osadnictwo zlikwidowano, a Żydów zaczęto skłaniać by wyjeżdżali do ich nowej, bliskowschodniej ojczyzny.
Gdyby Izrael szybko przegrał w 1948 i nie zdążył wejść w sojusz z USA, to jest wysoce prawdopodobne, iż dziś żydowskie państwo zaczynałoby się w Ząbkowicach Śląskich.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)