Rybitzky Rybitzky
189
BLOG

Internet - medium głupców?

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 8

Wiele lat temu z istniejącym jedynie na kilku amerykańskich uniwersytetach Internetem wiązano spore nadzieje. Pisarze SF kreowali światy, w których Sieć służyła intelektualnym dyskusjom i wspólnemu sprawowaniu władzy. Dobrym przykładem takiej wizji jest książka Gra Endera Orsona Scotta Carda z 1977 roku, gdzie niemal cała debata publiczna przeniosła się do Sieci. Każdy obywatel, wyłącznie dzięki sprawnemu wyrażaniu swych myśli, mógł zostać członkiem rządu.

Tylko Stanisław Lem, który już w 1961 przewidział powstanie wirtualnej rzeczywistości, uważał iż Sieć będzie ludziom służyć do tego samego co wszystkie inne techniczne wynalazki – szukaniu wygody, rozrywki i seksu.

Teraz coraz wyraźniej widzimy, że Mistrz Lem nie pomylił się. Sieć jako forum poważnej debaty pozostaje taką jedynie na pożółkłych kartach książek SF. Oczywiście Internet jest bogaty w przeróżne inicjatywy, ale trudno uważać go za agorę. To raczej jest śmietnik.

Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Sądzę, iż przede wszystkim anonimowość i depersonalizacja kontaktów. Malutcy, tchórzliwi ludzie zaczepieni przez telewizyjnego reportera i o coś zapytani pociliby się przed kamerą uważnie dobierając słowa. W Internecie plują jadem i wyzywają innych, bo co to za problem wstukać obelgi na klawiaturze? Tym samym każda dyskusja topi się stopniowo w morzu debilizmu. Widzimy to chociażby tutaj na Salonie24, głównie pod „czerwonymi” blogami. Nie wspominam nawet o forach na onet.pl lub gazeta.pl, które słyną z wyjątkowego natężenia chamstwa, prymitywizmu i głupoty.

Chciałbym rzec, iż Internet jest po prostu odbiciem realnego świata, jednak tak niestety nie jest. W realu też jest mnóstwo komercji, pornografii, chamstwa i prymitywnej rozrywki, lecz w żadnym stopniu nie zbliża się to do sytuacji w Sieci.

Kino, radio, telewizja, prasa – te media służyły i służą różnym celom. W natłoku chłamu zawsze jednak da się w nich wyłowić coś interesującego i nadającego istnieniu tych mediów intelektualny (bo komercyjny jest zawsze) sens.

Tymczasem Internet nie jest w stanie znaleźć tego sensu. Miast stać się choć po części poważnym forum debaty publicznej jest li tylko supermarketem pełnym motłochu. Ludzie przez lata narzekali, że władza robi z nimi co chce. „Jak bym mógł, to bym im powiedział!”. Teraz wszyscy mogą. Lecz okazuje się, że jedyne co potrafią powiedzieć to: „K… mać!”

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka