Silne zaplecze to podstawa działalności każdej partii. Nie da się zbyt długo funkcjonować bez członków, pieniędzy i rozwiniętych struktur organizacyjnych. Prawo i Sprawiedliwość było swego rodzaju wyjątkiem. Niewielka, kadrowa partia zdobyła w kraju władzę i rządzi nim (mimo iż z problemami) od półtora roku. To bez wątpienia wielki sukces. Może on jednak być dla PiS zgubny.
Zaraz po wyborach władze Prawa i Sprawiedliwości zapowiadały nową strategię działania. Partia miała przyjąć nowych członków, zreorganizować struktury i umocnić się w terenie. Tymczasem nic takiego nie nastąpiło. Zaplecze PiS, miast się wzmocnić, ulega stopniowej dezintegracji.
Nowi członkowie nie są przyjmowani. Na przeszkodzie stanął (słuszny oczywiście) wymóg lustracji. Procedury w IPN ciągną się długo, i tak na przykład we Wrocławskim PiS nie przyjęto nikogo od niemal pół roku. Rzecz jasna partia mogłaby przyjmować młodsze osoby, tylko że one po prostu nie chcą się zapisywać. Opinię studentów i uczniów o PiS mogłyby zmienić sprawne działania młodzieżówki, tyle że niemal ona nie funkcjonuje. Na przeszkodzie stoi kompletny brak pieniędzy. Po prostu partyjna organizacja młodzieżowa nie ma ani grosza (zresztą, nigdy nie miała).
Funduszy brakuje także regionalnym strukturom partii. Praktycznie całe środki zebrane ze składek są wysyłane do Warszawy (czyżby szykowane są na coś pieniądze, np. na nową kampanie wyborczą?). Regiony nie mogą podejmować żadnych lokalnych działań na większą skalę (może o to chodzi?) i ich funkcjonowanie ogranicza się do przekazywania instrukcji ze stolicy.
Obawiam się, że politycy Prawa i Sprawiedliwości coraz bardziej zatapiają się w sejmowych rozgrywkach, wierząc, iż reszta partii wygląda dokładnie tak jak w zwycięskim 2005 roku. Niestety ostatnie półtora roku dało do myślenia nie tylko mnie, a partyjna wierchuszka nie zrobiła nic by uczynić z lokalnych struktur sprawnie działającą maszynę. To się musi zemścić.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)