Miesiąc temu obchodziliśmy osiemdziesiątą rocznicę oficjalnego nadania Mazurkowi Dąbrowskiego statusu hymnu Polski. Wydarzenie to odbiło się pewnym echem w mediach. Na przykład „Dziennik” udowodnił, iż Polacy nie znają swego hymnu.
To właśnie nieznajomość narodowej pieśni powoduje zapewne, iż jest ona jednym z najkrócej wykonywanych hymnów na świecie. Czy przed meczem, czy przed szkolnym apelem – 40 sekund i koniec.
Szczególnie wyraźnie widać to przed piłkarskimi spotkaniami. Chociażby w sobotę – azerski hymn trwał dwie minuty, nasz niecałą jedną. A kiedy Polska gra na przykład z Francją, Anglią lub Niemcami to po prostu wstyd. Stadiony dudnią pieśniami naszych przeciwników całe minuty, a nasza (przecież bardzo piękna) przemyka przez nie jak błyskawica.
Trudno mi zrozumieć, dlaczego tak jest. Jedyne co przychodzi mi na myśl to strach przed kompromitacją. Polacy, zwłaszcza sportowi kibice, mają problem z zapamiętaniem jednej tylko zwrotki. Nic dziwnego, przecież to aż cztery wersy tekstu. Szaleństwem byłoby proponować im zaśpiewanie całego hymnu (który posiada zwrotek cztery).


Komentarze
Pokaż komentarze (1)