Prawdę mówiąc, jestem zaskoczony. Nie spodziewałem się bo byłym prezydencie aż takiej bezczelności. A jednak! Przybył on właśnie na Ukrainę, mimo iż Polska oficjalnie ogłosiła, że nie zamierza włączać się do konfliktu u naszego wschodniego sąsiada.
Ale przecież Kwaśniewski nie będzie się przejmował tak drobną sprawą jak polska racja stanu. Tylko on potrafił prowadzić dobrą politykę zagraniczną i najwidoczniej zamierza robić to nadal.
To nic, że na Ukrainie nikt nie chce z byłym prezydentem rozmawiać. Kwaśniewski nie spotka się z Juszczenką, ani z Janukowyczem. To po co tam pojechał? Trudno znaleźć inny powód niż chęć ponownego pławienia się w świetle kamer (w kontekście innym niż jako "mały krętacz"). Ruch był słuszny, wszystkie media już donoszą o kolejnych krokach naszego samozwańczego "mediatora".
Kwaśniewski pokazał, ile dla niego jest wart polski interes. Tylko tyle, ile pasuje do koncepcji byłego prezydenta. Zawsze tak było, lecz niestety mało kto to dostrzegał. Teraz Kwaśniewski udziela nam lekcji. Pytanie jakie wnioski wyciagną z niej Polacy.
Jako ciekawostkę można dodać, iż byłego prezydenta, tak jak w 2004, zaprosił na Ukrainę Kuczma, a dokładnie związana z nim fundacja - "Jałtańska Strategia Europejska". Jałta Kwaśniewskiemu z pewnością dobrze się kojarzy...


Komentarze
Pokaż komentarze (11)