Rybitzky Rybitzky
66
BLOG

Adam Michnik: Nie kłam, młodzieńcze!

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 45

Wrocławskie spotkanie z Adamem Michnikiem przebiegło niemal według spodziewanego scenariusza: wielbiciele Redaktora zadawali proste pytania, on przewlekle odpowiadał, a przedmiotem krytyki była obecna autorytarna władza. Wbrew zapowiadanemu tematowi, nie było nic o historii, za to dużo o współczesności.

Na sali znalazła się jednak grupa ludzi myśląca nieco inaczej od większości zgromadzonych. Nie została dopuszczona do głosu, a jej najcichsze uwagi kwitowane były buczeniem, szydzeniem i obelgami.

Mimo to, grupie dysydentów udało się rozdać wśród publiczności list do Redaktora. Jego treść brzmiała następująco:

 

 Drogi Adamie!

 

           

            Wybacz, Redaktorze, że zwracamy się do Ciebie po imieniu. Nie znasz nas przecież osobiście. Lecz po tylu latach lektury Twych tekstów jesteś dla nas niczym dobry znajomy.

            Chcemy Tobie gorąco podziękować za te wspaniałe 18 lat, gdy wraz z całą „Gazetą Wyborczą” prowadziłeś nas przez życie. Bez Ciebie nie wiedzielibyśmy, że zabójcy to „ludzie honoru”. Bez Ciebie generał Jaruzelski mógłby się stać dla nas przestępcą, a nie bohaterem.

            Na szczęście dla nas i dla całej Polski, mamy Ciebie. Ty pokazałeś co jest godne, a co nie. Ty udzielasz wywiadów gazetom całego świata, broniąc nas przed panującym w kraju faszyzmem. Ty wskazujesz drogę tysiącom ludzi zagubionym wśród hord Ciemnogrodu.

            Dziękujemy za naukę, iż prawdy należy szukać na sali sądowej. Po co wikłać się w dyskusję, skoro można zatrudnić adwokatów? Zresztą, przecież tylko Ty, Redaktorze, masz dostęp do Prawdy. Tobie ona została powierzona pierwsza w posiadanie, tak samo jak dostęp do esbeckich teczek.

Prosimy, nauczaj nas dalej przez jeszcze wiele lat. Nie odchodź na emeryturę! Chociaż zasłużona, napełni nas wszystkich smutkiem. Jak przeżyjemy bez spijania słów z Twych ust…?

 

 

Twoi Wierni Czytelnicy

 

Redaktor rozpoczynając dyskusję odniósł się do treści listu. Otrzymał go od niżej podpisanego. Zauważył, że jest list sarkastyczny, ale skrytykował jego anonimowość. Następnie stwierdził, co następuje:

- nie nazywał nikogo „ludźmi honoru”,

- pozywanie do sądu za wrogie teksty jest słuszne,

- nigdy nie użył wiedzy z teczek przeciw nikomu.

I tyle. Redaktor odniósł się tylko do wybranych przez siebie dwóch zdań, po czym uznał, iż nie zamierza więcej dyskutować na poruszone w liście tematy.

***

Nieco później grupa dysydentów natknęła się całkiem przypadkiem na Redaktora spacerującego wrocławską starówką wraz z Władysławem Frasyniukiem. Dysydenci przedstawili się grzecznie w celu oczyszczenia z zarzutu anonimowości. Wtedy Adam Michnik rzekł im tak: Młodzi jesteście, więc powiem wam tyle – nie kłamcie. Nie kłamcie... I powędrował dalej.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (45)

Inne tematy w dziale Polityka