Rybitzky Rybitzky
53
BLOG

Witamy na prawdziwej wojnie

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 13

„Fakty TVN”, z Kamilem Durczokiem na czele, przebrały się w kamizelki kuloodporne i dokonały prawdziwego desantu na Afganistan. Polscy reporterzy pojawili się we wszystkich większych miastach i bazach NATO, przybliżając (bardzo rzeczowo i profesjonalnie, muszę tym razem przyznać) widzom sytuację w ogarniętym wojną kraju.

Powodem dziennikarskiej eskapady było przypadające dziś oficjalne rozpoczęcie działań przez polski kontyngent. 1200 naszych żołnierzy rozpoczęło najtrudniejszą misję Wojska Polskiego od czasu II wojny światowej.

Ktoś może się w tym miejscu obruszyć – a co z Irakiem? Przecież to operacja podczas której zginęło już ponad dwudziestu Polaków! Rzeczywiście. Jestem jednak przekonany, że niestety, w Afganistanie może ich zginąć dużo więcej.

Istniejąca już od czterech lat polska strefa w Iraku okazała się (na tle kraju) całkiem spokojna. Wyjaśnienia takiego stanu rzeczy mogą być różne. Najbardziej optymistyczne – Polacy dzięki swym perfekcyjnie przygotowanym działaniom zaprowadzili na podległym sobie terenie ład i bezpieczeństwo. Najbardziej pesymistyczne – w polskiej strefie jest tak samo źle, jak w reszcie kraju, ale nasi żołnierze wychodzą ze swych ufortyfikowanych baz tylko wtedy, gdy naprawdę muszą, więc ginie ich stosunkowo mniej niż Amerykanów lub Brytyjczyków.

W Afganistanie sytuacja jest pod każdym względem inna. Polacy są rozsiani po całym kraju. Stacjonują we wszystkich najniebezpieczniejszych rejonach. Wokół nich trwa regularna wojna partyzancka, i nikt się nie łudzi, że będą „stabilizować”. Nasi żołnierze pojechali tam walczyć z niezwykle groźnym przeciwnikiem.

Podczas irackiej misji, zadania PKW polegały głównie na szkoleniu miejscowych żołnierzy, patrolowaniu szlaków komunikacyjnych i (od czasu do czasu) zwalczaniu terrorystów. Polacy ginęli li tylko w wypadkach lub na minach. Tymczasem teraz wsiądą do hummvee lub rosomaków i ruszą pomiędzy szczyty gór Hindukuszu. Co ich tam czeka?

Dotychczasowe dzieje misji NATO w Afganistanie pokazują, że żołnierze giną tam w zupełnie inny sposób niż w Iraku. Talibowie organizują zasadzki i atakują na bliski dystans, przez co ich broń przeciwpancerna jest niezwykle groźna. Zdarzało się już, iż w jednym starciu NATO traciło po kilku ludzi na raz. Do tej pory byli to Amerykanie, Kanadyjczycy, Brytyjczycy lub Niemcy. Teraz celem pocisku z granatnika może stać się polski rosomak.

Oczywiście, mam nadzieję, że tak nie będzie. Lecz na wojnie trzeba trzeźwo oceniać sytuację. Politycy i dziennikarze mogą o tym nie mówić, ale wojskowi zapewne doskonale zdają sobie sprawę z zagrożeń. Pytanie – jak polskie społeczeństwo zareaguje na wieści o dużych stratach naszych wojsk? Sądzę, że szok będzie znacznie większy, niż się tego spodziewają decydenci.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka