W Polsce stale rosną inwestycje zagraniczne, krajowe firmy rozwijają się kupując nowy sprzęt i zatrudniając pracowników, a Polacy zarabiają coraz więcej. Możliwe, że już niedługo nie będziemy musieli wyjeżdżać za granicę by za swą pracę otrzymywać godne pieniądze. Dlatego też obserwatora z zewnątrz może dziwić fakt – jak to możliwe, że w tak szybko rozwijającym i bogacącym się kraju opieka medyczna jest w tak tragicznym stanie? Dlaczego nie ma pieniędzy dla nauczycieli i policjantów? Gdzie się podziewa dochód (z wysokich przecież) podatków?
Otóż taki mało znający nasze realia przybysz nie wie, że Polska – pozornie kraj rozpasanego kapitalizmu, jest nadal państwem socjalistycznym, który miliardy dolarów wyrzuca lekką ręką w błoto. Istnieją grupy społeczne bezwstydnie korzystające z dorobku pozostałych obywateli. To one przejadają polskie bogactwo, i to z ich powodu państwo nie ma pieniędzy dla naprawdę potrzebujących.
Polska przeznacza na renty inwalidzkie niemal 4 procent swego budżetu. To dwa razy więcej niż inne kraje OECD. Jest to efektem tego, że kilkaset tysięcy Polaków przekupiło odpowiednią komisję, by przyznano im świadczenie. Gdyby ktoś zadbał o sprawdzenie wszystkich naszych „inwalidów” mielibyśmy pieniądze na leczenie prawdziwych chorych. Ale nikt nie zamierza podjąć takiej akcji.
Prawdziwym jednak rakiem drążącym nasz kraj są rolnicy. To jest grupa, której uprzywilejowanie nie zna granic. Nie płacą podatku dochodowego, nawet ci najbogatsi posiadacze tysiąchektarowych gospodarstw. Nie płacą składki zdrowotnej, ani rentowo-emerytalnej, tylko grosze na KRUS. Wpływ z KRUS do Narodowego Funduszu Zdrowia wynosi 3 procent, gdy tymczasem rolnicy to ponad 20 procent potencjalnych pacjentów NFZ. O dotacjach z Unii nawet nie wspominam.
Mamy więc w Polsce ogromną grupę społeczną, która nie daje państwu praktycznie nic, a jednocześnie w pełni korzysta z jego świadczeń. Dzieje się to kosztem pozostałych obywateli. Gdyby chociaż polscy rolnicy byli niczym holenderscy farmerzy i pracowicie gospodarowali na wielkich, nowoczesnych gospodarstwach. Ale nie. Ogłupieni stałą pomocą państwa są leniwi i niezaradni. Lecz po co mają się starać, gdy pieniądze płyną stałym strumieniem, a po latach czeka pewna emerytura? Nich pracują ci, co muszą.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)