Rybitzky Rybitzky
107
BLOG

Inny świat Giertycha

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 23

TVN24 podał dziś z samego rana, iż Ministerstwo Edukacji Narodowej wprowadza nową listę lektur. Gdy usłyszałem na czym polegają zmiany doznałem, szczerze mówiąc, szoku. Chwilę potem telewizyjny prezenter powiedział, że źródłem informacji jest „Gazeta Wyborcza”, co natychmiast wpłynęło na mnie kojąco. Uznałem, iż zapewne jestem świadkiem kolejnej manipulacji, a przynajmniej mocnego naginania faktów. Niestety lektura artykułu w GW oraz wypowiedzi ludzi z ministerstwa rozwiały moje nadzieje. To się dzieje naprawdę.

Liceum skończyłem stosunkowo niedawno, więc doskonale pamiętam jak odbierałem poszczególne, usunięte przez Giertycha, dzieła literackie. Muszę przyznać, że przez niektóre rzeczy w ogóle nie przebrnąłem. Lecz większość miała na mnie, nie boję się tego powiedzieć, wielki wpływ. Zresztą nie tylko na mnie, na moich rówieśników również.

Goethe. Z Wertera szydziliśmy, ale przecież każdy nastolatek odnajdował coś z siebie w tej postaci. Fakt, że książkę napisano ponad 200 lat temu, tylko umacniał siłę jej oddziaływania.

Za „Faustem” trudno było przepadać, gdyż to bardzo trudne dzieło, a w dodatku prezentowane na lekcjach w bardzo szczupłych fragmentach. Jak jednak bez „Fausta” zrozumieć potem „Mistrza i Małgorzatę?”. O polskim romantyzmie nie wspominając. No i jest jeszcze coś – teraz, w lepszych chwilach życia, zawsze pilnuję się by nie rzec – „chwilo, trwaj, jesteś piękna”.

„Proces” Kafki jest dla młodych ludzi skrajnie trudną lekturą, to fakt. Lecz siłę tej książki dostrzega się po latach. Zaś profetyzm w przedstawieniu świata dwudziestowiecznych totalitaryzmów jest wręcz porażający.

„Zbrodnia i kara” – no cóż, Dostojewskiego organicznie nie cierpię. Przeczytanie tej książki było dla mnie niemal fizycznym wysiłkiem. Co nie oznacza jednak, bym nie dostrzegał jej przesłania i cieszył się z wykreślenia. W tym przypadku nie będę bazował na moich osobistych odczuciach – „Zbrodnia i kara” inspiruje do tej pory całe pokolenia twórców i jest na całym świecie uznawana za jedną z największych książek w historii literatury. A u nas wylądowała w ministerialnym koszu.

„Ferdydurke” – z tą książką też nie było łatwo. Lecz jest ona warta przeczytania chociażby tylko dla zapoznania się z koncepcjami „upupiania” i „przyprawiania gęby”. Chyba tej wiedzy obecne władze MEN boją się najbardziej.

To wszystko mógłbym jeszcze przeboleć. Mógłbym się tak nie przejmować i pisać teraz pracę na studia, jak planowałem, a nie ten wpis. Lecz Giertych skreślił jedną z najważniejszych książek w moim życiu, książkę, którą przeczytałem nie wiedząc nawet, że jest lekturą. Dzieło przez lata zakazane, a które mówi samą prawdę o naszej dwudziestowiecznej historii – „Inny świat” Gustawa Herlinga – Grudzińskiego. To nie jest eksperyment literacki lub ciężki niemiecki romantyzm. To napisana chłodnym, prostym językiem relacja prawdziwych wydarzeń. To nie tylko powinna być lektura. Tę książkę powinien przeczytać każdy Polak. Zamiast tego „Inny świat” został uznany za dzieło niegodne prezentacji w polskich szkołach. Nie czuję się wściekły. Czuję się zbrukany. Takimi decyzjami Giertych robi szmaty z nas wszystkich.

 

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Polityka