Rybitzky Rybitzky
82
BLOG

Polscy biznesmeni są dziwni

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 6

W Polsce, przy niskiej frekwencji wyborczej i słabym zaangażowaniu obywateli w życie publiczne, każda trochę lepiej zorganizowana grupa społeczna jest w stanie wpłynąć na politykę. Doskonale to widać na przykładzie górników, którzy prośbą lub groźbą zawsze potrafią obronić swoje interesy – niezależnie od tego, kto akurat rządzi.

Innym ciekawym przykładem są tzw. „moherowe berety”. Było to kiedyś określenie pejoratywne, lecz moim zdaniem nazywane tym mianem środowisko może być dumne ze swych osiągnięć. Skupione wokół Radia Maryja rzesza starszych osób nie budzi mojej specjalnej sympatii, ale doceniam jej wpływ na polską politykę. Zamiast krytykować, powinniśmy się od „moherów” uczyć jak walczyć o swoje.

Szczególnie za naukę powinni wziąć się prywatni przedsiębiorcy. Przecież jako środowisko dysponują oni ogromnymi zasobami, które umożliwiłyby im realizację licznych przecież wspólnych interesów. Tymczasem, jak się wydaje, wpływ polskiego biznesu na politykę jest dużo mniejszy, niż tych pogardzanych babć z Radia Maryja.

Teoretycznie to przedsiębiorcom – i dużym, i małym powinno najbardziej zależeć na zmianach w naszym kraju. To oni powinni stanąć na czele liberalnej rewolucji, która zmiotłaby liczne pozostałości socjalizmu w naszym kraju. Jednak nic takiego się nie dzieje. Biznesmeni, być może, narzekają na wysokie podatki, biurokrację, rozbudowane i zbędne procedury – lecz nic nie próbują robić. Sam, działając ostatnio trochę na styku biznesu i polityki, dostrzegam w jakim marazmie pogrążone jest środowisko polskich przedsiębiorców, a przynajmniej duża jego część. Owszem, robią interesy, czasem bardzo udane, ale jak ognia boją się nowych metod działania, a już zwłaszcza – wspólnych prób nacisku na świat polityki.

Sądzę, że duże znaczenie ma tu wiek. Duża część naszych biznesmenów to ludzie około 45-55 lat, ukształtowani jeszcze przez PRL. Patrzą na władzę jak na coś obcego i wrogiego, a równocześnie podświadomie się jej boją. Wolą działać jak najdalej od niej, co jest poniekąd słuszne, lecz stanowi ucieczkę od problemu.

Wychowanie w PRL owocuje też specyficzną, jak na przedsiębiorców, mentalnością. Pracownicy Uniwersytetu Wrocławskiego przeprowadzili badania wśród dolnośląskich biznesmenów dotyczące ich światopoglądu. Wyniki były dosyć zaskakujące. Oto kwiat naszego kapitalizmu opowiedział się w większości, m.in.: przeciw ograniczeniu roli państwa w gospodarce (!), przeciw prywatnej służbie zdrowia i przeciw prywatnym funduszom emerytalnym. Nie wydaje mi się, by taka postawa była powszechna wśród ich zachodnich kolegów. Polscy biznesmeni to ludzie, którym w kapitalizmie się udało, lecz którzy mentalnie dalej tkwią w poprzedniej socjalistycznej rzeczywistości.

Lecz czy jest do dostateczne wyjaśnienie tego tajemniczego zjawiska, jakim jest brak politycznego wpływu przedsiębiorców? Raczej nie. Przecież inny grupy społeczne także wywodzą się mentalnie z PRL, a jakoś potrafią walczyć o swoje, co zresztą owocuje zyskiem dla nich, ale powoduje straty dla reszty społeczeństwa. Tymczasem na zmianach ułatwiających funkcjonowanie biznesu zyskalibyśmy wszyscy.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka