We Francji zakończyły się wybory do Zgromadzenia Narodowego. Według sondażowych wyników z wielką przewagą wygrała je partia Nicolasa Sarkozy’ego – Unia na rzecz Ruchu Ludowego (UNP), która będzie mogła samodzielnie utworzyć rząd. Biorąc pod uwagę to, oraz wielkie prerogatywy francuskiego prezydenta, Sarkozy zdobył niemal władzę absolutną. Inna sprawa, że do dziś też ją posiadał, gdyż UNP miała 357 deputowanych w 577 osobowym ZN.
Pamiętamy co nasi „demokraci” mówią o sytuacji w Polsce – na skutek opanowania najważniejszych stanowisk w państwie przez ludzi jednej partii (tzn. PiS) naszemu krajowi grozi faszyzm. Ale przecież co może polski prezydent? A rząd jest koalicyjny. Tymczasem we Francji panuje system tzw. semi-prezydencki, a w momencie braku koabitacji praktycznie prezydencki. Żaden europejski polityk (Putina nie liczę) nie ma tyle władzy co Sarkozy.
Wyraźnie więc widać, iż sytuacja we Francji stała się bardzo groźna. Sądzę, że czym prędzej musimy sformować grupę „obrońców demokracji” i zrzucić ją w Paryżu. Tam nasi specjaliści przydadzą się bardziej niż w kraju. Równocześnie nasza prasa powinna udostępnić swe łamy każdemu dzielnemu Francuzowi pragnącemu powiedzieć prawdę o bezwzględności rządów Sarkozy’ego (na razie bohaterskich dysydentów nie widać, ale z pewnością ujawnią się, gdy przybędzie pomoc z Polski).
Uratować demokrację we Francji nie będzie łatwo, tak jak nie jest łatwo bronić jej w Polsce. Lecz odwagą i ciężką pracą da się osiągnąć wszystko. Ludzie zrozumieją w końcu, że źle głosują. Faszyzm nie przejdzie!


Komentarze
Pokaż komentarze (22)