Jeśli szukać tego czegoś, co sprawiło, że Wałęsa porwał za sobą tłumy (bo jednak swego czasu potrafił wpłynąć na miliony), to była to zapewne jego zwyczajność. A Polacy lubią podobnych do siebie. Lech Wałęsa całe życie pozował więc na prostego człowieka. I zapewne taki właśnie jest. Były prezydent wielokrotnie udowadniał bowiem, że wybitnym intelektualistą nie jest.
Także dziś zachował się podobnie do dziesiątek (jeśli nie setek) tysięcy swych rodaków. Otóż dał wyraz swej frustracji wchodząc do Internetu i wpisując bluzgi na nie lubianego polityka. Typowe prawda? Oczywiście różnica jest taka, iż nie zrobił tego anonimowo. Inna sprawa, że nie poszedł na całość, tylko pozostawił dziwne niedomówienie. Jeszcze bardziej zastanawiające jest to, co dzieje się na stronie Wałęsy.
Słynny post zniknął. Link z mojego poprzedniego wpisu już nigdzie nie prowadzi. Zamiast tego pojawił się skopiowany tekst z WP. Informuje on o całej sprawie, ale już ustami dziennikarzy, a nie samego Wałęsy. Wymowa wypowiedzi byłego prezydenta jest tam zresztą wzmocniona poprzez użycie innej, bardziej dosłownej, formy zapisu wiadomego słowa.
Jest to bardzo interesujące. Do złudzenie przypomina bowiem pewną typową technikę propagandową – wysyłanie własnego przekazu poprzez inne, pozornie obiektywne, medium. Tyle, że zwykle chodzi o ukrycie źródła informacji. Tymczasem teraz to nie wchodzi w grę.
Jedyne logiczne wyjaśnienie tej sytuacji to fakt, iż Wałęsa, jak mówiłem, tak samo jak tysiące Polaków, uważa, że w Internecie można więcej. Chociażby dlatego, iż zawsze można skasować tekst i udawać, że się go nie napisało. Nawet Wałęsa mógł się trochę bać wyzywać prezydenta RP od s-synów. Rzucił więc żer dziennikarzom, potrzymał go chwilę na stronie, i sprawa rozkręciła się sama. Z czterech liter wielka afera.
***
Mam też refleksję nieco innego typu. Wałęsa za chwilę będzie w „Teraz My”. W kilka godzin poprzedzających program załatwił sobie milionową widownię. I o to, zapewne, chodziło. Nie wiemy co powie, ale zapewne jeszcze bardziej zaogni sytuację. Wałęsa idzie teraz na czołowe zderzenie z Kaczyńskimi. Wygląda to tak, jakby uprzedzał mające nastąpić wydarzenia.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)