Na brukselskim szczycie Unii Europejskiej trwają rokowania. Czy przyniosą jakiś pozytywny efekt Polsce – nie wiadomo. Jedyne co, na razie, osiągnęliśmy to zmianę tonu europejskiej prasy. Niektórzy dziennikarze zaczynają dostrzegać, że nasza propozycja ma sens. Może zrozumieją to także unijni politycy?
Mnie jednak w tej chwili interesuje co o polskiej postawie sądzą Turcy. Niestety nie posiadam informacji na ten temat. Wiem jednak, co Turcy powinni uważać. Otóż powinni czuć do Polski wdzięczność. Walcząc bowiem o pierwiastek, walczymy o możliwość przystąpienia Turcji do Unii Europejskiej.
Jakże to? – ktoś spyta. Przecież system proponowany przez Niemcy byłby bardzo korzystny dla kraju znad Bosforu, liczącego niemal 76 milionów mieszkańców (co dawałoby 76 głosów). Owszem, tylko najpierw Turcja musi w ogóle do UE wejść. Jak wiemy, nie jest to wcale takie oczywiste.
Obecnie kraje Unii mają bardzo różne zdania na temat przyjęcia tego wielkiego muzułmańskiego kraju do Wspólnoty. I paradoksalnie Turcji bynajmniej nie pomoże w staraniach o członkostwo fakt, że stałaby się z miejsca jednym z dwóch najważniejszych państw. Turcja i Niemcy razem miałyby tyle głosów, co kilkanaście (!) najmniejszych krajów UE. To może odstraszyć nawet zwolenników Ankary i spowodować, że nigdy nie dołączy ona do grona unijnych stolic.
Turcji powinno więc najbardziej zależeć na powodzeniu systemu pierwiastkowego. Dzięki niemu kraj ten będzie miał dużą liczbę głosów, ale nie – za dużą. Przyjęcie go do UE nie będzie więc budziło tak wielkich obaw. Funkcjonowanie „niemieckiego” systemu głosowania stworzy zaś Turcji realną przeszkodę na drodze do UE.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)