Podpierając się laską staruszek powoli i z wyraźnym trudem wędrował zatłoczoną petersburską ulicą. Zwykle wydawał się całkiem dziarski, jak na osobę dziewięćdziesięcioletnią, jednak dziś spacer bardzo go zmęczył. Marzył o odpoczynku na kanapie przed telewizorem. Tego dnia miał przemawiać prezydent Federacji.
Staruszek wszedł na klatkę swojego bloku, gdy usłyszał głośno wypowiedziane własne nazwisko. Inna osoba mogłaby zapewne zareagować odruchowo, lecz oparty ma lasce stary człowiek posiadał szczególne doświadczenia życiowe. Nie dając nic po sobie poznać zebrał resztki sił i ruszył ku schodom, mijając skrytego w mroku korytarza mężczyznę.
Wówczas staruszek usłyszał kilka słów w znajomym, ale jednak obcym języku, po czym jego ciałem szarpnęło, a piekący ból rozsadził wnętrzności. Wypuścił z dłoni laskę. Trzasnęło, gdy uderzyła ona o betonową posadzkę. Zakrwawione ciało upadło o wiele ciszej.
***
Kilka miesięcy wcześniej, w jednym z rządowych gmachów w Warszawie Generał wyłożył na biurko zawartość grubej teczki. Jego podwładni z uwagą spojrzeli na dokumenty.
- Oto, co zebraliśmy przez te wszystkie lata – rzekł Generał. – Efekt pracy wielu agentów. Nasi ludzie bardzo ryzykowali, ale opłaciło się. Oto dane zabójców z Katynia i innych sowieckich miejsc kaźni. Oczywiście, tych, którzy jeszcze żyją… Oni są waszym zadaniem.
Zapadła cisza. Mężczyźni stłoczeni przy biurku spokojnie patrzyli na swego zwierzchnika. Wiedzieli, że za chwilę dowiedzą się do jakiej misji zostali wybrani.
- Sprawcy okrutnych zbrodni na naszym narodzie przez dziesięciolecia pozostawali bezkarni. Rosjanie, rzecz jasna, nigdy sami ich nie osądzą. Tam nie karze się zasłużonych enkawudzistów. Tam się ich nagradza. Sami nie wstąpimy na drogę sądową przeciw tym ludziom. Nawet nie możemy się przyznać, że wiemy dokładnie którzy to… Dlatego też… - generał przeciągnął wzrokiem po twarzach swoich słuchaczy – dlatego Rzeczpospolita sama wymierzy sprawiedliwość. Waszymi rękami.
***
Do drzwi podmoskiewskiej daczy zastukał mężczyzna w uniformie firmy kurierskiej. Po minucie zza drzwi dobiegło pytanie o to, kto do cholery przylazł. Kurier spokojnie wyjaśnił kim jest i co go sprowadza.
- Acha – stwierdził głos za drzwiami. – To połóż paczkę z telefonem pod drzwiami, a potem won!
- A pokwitowanie? Bez pokwitowania się nie ruszę – twardo odrzekł kurier.
- J… twoja mać… Włóż ten papier przez szparę na listy, zaraz tobie odrzucę.
Po chwili przekazanie zamówionego telefonu zostało pomyślnie dokończone. Kurier zostawił paczkę przed drzwiami daczy niemiłego klienta, po czym wrócił do zaparkowanego w pobliżu samochodu i odjechał. Nie czekał na eksplozję, ale wiedział, iż nastąpi ona, gdy tylko Rosjanin postanowi gdzieś zadzwonić z nowego telefonu.
***
- Co to ma być?! – człowiek siedzący u szczytu stołu uderzył pięścią w dębowy blat. – Nasi starzy towarzysze giną jeden po drugim!
- Może to przypadek…? W naszym kraju ginie dużo ludzi… – zapytał ktoś bardzo odważny, albo bardzo głupi.
- Oficerowie naszej służby nie giną przez przypadek – wtrącił mężczyzna w generalskim mundurze.
- Słusznie powiedziałeś, Nikołaj. Tu nie ma przypadku – Człowiek zza szczytu stołu pokiwał głową. – Giną tylko starzy enkawudziści, którzy brali udział w operacji specjalnej. Tej, której dane zebrane są w teczce numer jeden.
Na chwilę zapadło milczenie.
- Ale w takim razie wiemy kto to robi – ktoś przerwał ciszę.
- Tak, i to jest problem. – Najważniejszy z Rosjan wbił swój świdrujący wzrok we współpracowników. – Trudno nam będzie im zaszkodzić w odwecie. I tak szkodzimy, ile możemy. Ropę zakręcimy przecież dopiero wtedy, jak nowy rurociąg będzie gotowy…
***
Pamiętał jak wprowadzali tamtych, a on zachodził ich od tyłu i przykładał pistolet do potylicy. Setki, albo i tysiące razy. W 1940 roku, jak i później. Do Polaków strzelał nawet w 1946 roku, gdy pilnował ich w obozie na Kołymie. A teraz dwóch z nich stało przed nim i mierzyło z pistoletów. Wyjaśnili najpierw kim są, żeby nie miał wątpliwości dlaczego umiera.
- Nie można bezkarnie podnosić ręki na Polskę – powiedzieli, i zaczęli strzelać.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)