Ktoś mnie przed chwilą spytał: po co piszesz takie teksty jak ten ostatni? Otóż moja odpowiedź jest prosta: ktoś to musi robić. Czasem trzeba postawić ryzykowna tezę, gdy wszyscy mówią jednym głosem. A tak jest w przypadku „tragedii w Nangar Khel”, jak to już zdążył nazwać „Dziennik”.
Jedną z rzeczy, których najbardziej nie lubię jest hipokryzja. A dziś nie wiem – śmiać się czy płakać obserwując wydarzenia związane z rzekomą zbrodnią popełnioną przez polskich żołnierzy. W sierpniu, gdy doszło do ostrzału afgańskiej wioski, informacja o tym dotarła do Polski, lecz nie wywołała zainteresowania. Zapewne dlatego, że: 1. media nigdy specjalnie nie interesowały się misjami polskiego wojska (vide Irak, gdzie od dawna nie ma żadnego polskiego korespondenta), 2. sprawa dotyczyła zagranicy, a to zwykle Polaków w ogóle nie obchodzi.
Tymczasem w ostatnich dniach Afganistan to w polskich mediach główny temat. Stało się to jednak nie dzięki pracy dociekliwych dziennikarzy. Nie, oni wszystko dostali na tacy od wojskowej prokuratury (a może jeszcze od kogoś innego?). A teraz wydają (jak zwykle zresztą) wyroki, zupełnie tak, jak niektórzy komentujący mój wpis na mnie.
Cóż, niech moi oponenci sycą się swoim statusem sprawiedliwych i światłych zwolenników humanizmu. Ja tylko powiem, że pisałem o tym, iż nasi żołnierze są na wojnie, która powszechnie jest jako słuszna walka z obcą cywilizacją. I tam zrobili coś niegodnego. Ale zarazem niejako naturalnie wynikającego z okoliczności. Być może to stwierdzenie kontrowersyjne, lecz nie bardziej niż np. poparcie dla aborcji lub eutanazji.
Chciałbym się jeszcze odnieść do zarzutu o brak wrażliwości na cierpienia „mieszkańców lepianek”. To nie tak. Dla mnie wszyscy ludzie są równi, lecz powinni być oni oceniani, moim zdaniem, według reguł, które sami wobec siebie stosują. A na przykład Afgańczycy, najwyraźniej, nie potrafią szanować swojego życia. I nie chodzi mi o to, że gdy nikt ich nie najeżdża to wybijają się ochoczo nawzajem. Nie, ja mam na myśli sytuację, gdy rodzinie można zapłacić za śmierć krewnego i już jest dobrze. Afgańczycy uchodzą za niezwykle honorowy naród, lecz moim zdaniem mają oni bardzo dziwne poczucie honoru.
Podsumowując uważam, iż nie ja jeden tu jestem cyniczny. Cyniczni są politycy wysyłający żołnierzy na wojnę, a następnie ich potępiający i wykorzystujący tragedię do doraźnej walki politycznej. Cyniczni są dziennikarze, dla których ważny jest chwytliwy temat, a nie prawda. Cyniczni są Afgańczycy, którzy potrafią przyjąć morderców swoich bliskich pod własnym dachem.
O tym wszystkim rozmawialiśmy w dyskusji pod moim wpisem i dlatego właśnie uważam, iż warto czasem przedstawić opinię trudną do zaakceptowania przez większość czytelników. Trzeba pisać teksty, które prowokują do myślenia, nawet jeśli zaraz znajdzie się ktoś, kto pierwszy rzuci kamieniem.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)