Patrząc na pękający PiS trudno mi się zdobyć na sympatię dla Jarosława Kaczyńskiego. Jednak jego oponenci również nie wzbudzają u mnie specjalnie pozytywnych uczuć. Owszem Zalewski, Dorn i Ujazdowski coś sobą reprezentują, lecz przywódcy z nich żadni.
Wszyscy trzej byli w polityce solidnymi partyjnymi działaczami, lecz nikim więcej. O niegdysiejszych próbach Ujazdowskiego by stworzyć partię lepiej nie wspominać. Cała akcja byłych wiceprezesów wydaje się być niczym więcej jak żałosną improwizacją.
Oczywiście sytuacja wokół PiS (myślę zwłaszcza o obrazie kreowanym przez media) mogłaby być całkiem inna, gdyby nie szalone wręcz zachowanie byłego premiera i jego najbliższych (póki co) ludzi. Natychmiastowe brutalne werbalne ataki na „bandę trzech”, przeprowadzane przez takich wybitnych partyjnych intelektualistów jak Suski, Putra lub Jurgiel (oraz Szczypińska) są z lubością wykorzystywane przez niechętne PiS media. W efekcie buntownicy nie mają innego wyjścia niż iść w zaparte, co być może jest celem strategii Kaczyńskiego. Jednakże odbywa się to przecież kosztem całej partii!
Nie mogę się oprzeć wrażeniu, iż prezes PiS postanowił zniszczyć wszystko i budować partię od nowa. Cóż, byłbym nawet za, gdyby oznaczało to unowocześnienie języka i poszukiwanie elektoratu wśród młodych ludzi. Ruchy personalne w PiS sugerują jednak, iż Kaczyński postanowił się oprzeć na frakcji, którą sam stworzył, złożoną z działaczy wywodzących się z regionów wiejskich oraz małych miasteczek. To nie jest ani PC, ani konserwatyści. Nazwałbym ich raczej, nieco eufemistycznie, agrarystami.
Moim zdaniem już teraz widać, iż taka taktyka przyniesie klęskę. W dzisiejszych czasach można zarzucać mediom brak obiektywizmu oraz wyśmiewać się z elit, lecz na dłuższą metę nie da się funkcjonować tocząc z nimi nieustanną walkę. Prawo i Sprawiedliwość powinno tworzyć własną młodą i prężną elitę, tak by móc pokazać potencjalnym wyborcom realną alternatywę.
Niestety, zarówno Jarosław Kaczyński, jak i jego oponenci nie są zdolni do tworzenia intelektualnych programów. Trudno mi nawet orzec, czy nadal mogą oni być uznawani za zdolnych do dalszego reprezentowania idei, które kierowały kiedyś działaniami PiS. Jeśli się opamiętają – być może. Na razie wkraczają na drogę do zatracenia.



Komentarze
Pokaż komentarze (28)