Wojciech Sadurski poświęcił się dziś refleksjom na temat zasady domniemania niewinności. Bez wątpienia słuszne jest domaganie się od polityków respektowania tej zasady. Jednak nie tylko oni posiadają w naszych czasach władzę. Jest także inny silny ośrodek władzy, który za nic ma słowa Konstytucji, iż każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu.
Są w Polsce osoby, które mogą skazywać niewinnych całkiem bezkarnie. Mogą niszczyć obcym ludziom życie tylko dlatego, że mają taki kaprys. Od ich dobrej woli (lub interesów) zależy, czy ktoś zostanie potępiony, czy ocalony od pohańbienia.
Tą poza konstytucyjną władzą są, rzecz jasna, dziennikarze. Wielokrotnie mogliśmy obserwować, jak za nic mają zasadę domniemania niewinności. Ostatni przykład to sprawa polskich żołnierzy oskarżonych o zbrodnie wojenne. Większość mediów wydała wyrok na długo przed rozpoczęciem procesu.
Podobnie zresztą było ze sprawą doktora G.. Początkowo dziennikarze ochoczo podjęli zarzuty przeciw lekarzowi. Dopiero po pewnym czasie nadeszły nowe instrukcje i zaatakowano Ziobrę, całkowicie odwracając medialny przekaz. Jednak czy 14 lutego 2007 roku któryś dziennikarz „lajfujący” spod szpitala MSWiA pamiętał o zasadzie domniemania niewinności? Mocno w to wątpię.
Oczywiście nasi dziennikarze nie na każdego podejrzanego rzucają się jak żądne krwi wilki. O nie – czasem potrafią być bardzo wyrozumiali. To także mogliśmy niedawno obserwować na przykładzie posłanki Sawickiej, kiedy niektóre media pamiętały o domniemanej niewinności od samego początku.
Ktoś może rzec, iż dziennikarzy nie można porównywać z politykami i żądać od nich przestrzegania konstytucyjnych reguł – przecież nie posiadają takiego wpływu na wymiar sprawiedliwości jak politycy. Czy na pewno? Sędziowie ulegają takim samym emocjom jak inni ludzie. Bez wątpienia potrafią myśleć o prowadzonych przez siebie sprawach z odpowiednim dystansem, lecz czy nigdy nie ulegają medialnym kampaniom? Moim zdaniem wpływ polityków na wymiar sprawiedliwości wcale nie jest większy niż dziennikarzy. Jednak od polityków stale wymaga się odpowiedzialności za słowa, tak jak to robi dziś profesor Sadurski. Tymczasem dziennikarze mogą mówić co chcą, o kim chcą, 24 godziny na dobę.
Pamiętajmy więc, by żądać odpowiedzialności nie tylko od polityków, ale także od dziennikarzy. Na razie chociażby sprawa nagłej medialnej kariery felietonu red. Lisickiego dowodzi, iż nasze media nie posiadają jej niemal w ogóle. To dla społeczeństwa wielkie niebezpieczeństwo, o którym nawet nie ma mu kto powiedzieć.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)