Wielu mieszkańców bogatej Europy faktycznie uwierzyło, że historia się skończyła. Latają po całym kontynencie tanimi liniami lotniczymi, robią zakupy w nowoczesnych centrach handlowych, biorą kredyty na nowe domy i samochody. Wojnę, śmierć i głód widzą tylko w swych plazmowych telewizorach. Wydaje im się, że nigdy więcej na ich miasta nie będą spadać bomby. Być może to słuszny pogląd. Jednak są miejsca, gdzie historia toczy się nadal. A efekty odległych wydarzeń odczujemy i my.
***
W Rosji policja brutalnie rozpędziła demonstrację opozycji. Jej przywódcy trafili do aresztu. Jednym z uwięzionych jest słynny szachista Garri Kasparow. Akcja władz zadziwiła komentatorów na świecie. Pytają: po co Putin tak brutalnie rozprawia się z przeciwnikami, skoro nie są w stanie mu zaszkodzić? Czyżby tak zależało mu na zastraszeniu opozycji?
Moim zdaniem odpowiedź jest inna. Rozprawa z demokratami nie ma na celu zastraszenia przeciwników Putina. Prezydent Rosji dobrze wie, jak jest wielbiony przez swój naród. Rozumie, iż tacy ludzie jak Kasparow nie mogą mu w niczym zagrozić. Urządzone przez OMON brutalne widowisko nie miało znaleźć widzów w kraju, ale za granicą.
Putin po prostu sprawdza, na ile może sobie pozwolić. Czyni kolejne ruchy i czeka co powie na to świat. Tymczasem świat milczy. Władze Rosji mogły już przeprowadzić w Czeczenii ludobójstwo, zbudować system (w praktyce) jednopartyjny), zlikwidować wolne media. Teraz trwają przygotowania do sfałszowania wyborów i ostatecznej rozprawy z resztkami opozycji. Gdy to nastąpi, co będzie dalej?
***
Historia, która ponoć już się skończyła, niczego Europejczyków nie nauczyła. Kolejny raz milcząco przyglądają się budowie dyktatury w potężnym kraju. Więcej nawet – ochoczo wchodzą w kolejne biznesowe kontakty z odradzającym się Imperium, naiwnie uważając, że handel spowoduje nieuchronny rozwój demokracji. Nie zwracają uwagi na procesy zachodzące w Rosji, uważając, iż to niemożliwe, by kraj ten ponownie stał się wrogiem cywilizacji. Tymczasem sami Rosjanie zdają się uważać krótki okres demokracji za coś w rodzaju „wielkiej smuty”, z którego kraj szczęśliwie wychodzi.
Rosja była silna tylko wówczas, gdy silny pan brał ją pod swój bat. Zarazem silna Rosja oznaczała zawsze zagrożenie dla swoich sąsiadów. Pamiętajmy o tym oglądając krótkie telewizyjne migawki z odradzającego się Imperium.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)