Jak dobrze wiadomo, Platforma Obywatelska zdobyła władzę dzięki głosom młodych Polaków. Co więcej, Donald Tusk zapowiedział, że dzięki jego rządom już wkrótce czeka nas powrót dwudziestoletnich emigrantów, dla których Polska będzie krajem równie atrakcyjnym jak obecnie Wielka Brytania.
Cóż, na razie jest zbyt wcześnie aby oceniać czy wizja nowego premiera zostanie zrealizowana. Bez wątpienia jednak już teraz widać, iż Donald Tusk zamierza tworzyć Polskę bez pomocy młodych.
Mimo tego, że jesteśmy tacy ambitni, wykształceni i zdolni, w rządzie Tuska nie ma ministra młodszego niż 44 lata. Większość członków gabinetu jest w takim wieku jak zwykle, czyli około pięćdziesiątki lub więcej. Wszyscy ministrowie to ludzie wychowani jeszcze w PRL. Czyżby premier nie znalazł nikogo interesującego wśród licznej rzeszy osób wyedukowanych po 1989 roku?
Charakterystyczne jest to, co dzieje się w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Nowy rząd uznał, że w tej instytucji działo się źle i postanowił wymienić kadry. Nie sięgnięto jednak po ludzi młodych, wykształconych za granicą, znających języki. Zamiast nich wrócono do pokolenia starszego, zasłużonego tym, iż padło (zresztą słusznie) ofiarą kaczystowskich czystek.
Ktoś może rzec, że owszem, młodzież mamy zdolną, ale niedoświadczoną, a państwo przecież musi działać sprawnie. Ale w takim razie jak długo będzie nami rządzić jedno pokolenie? Zawsze przecież obecni pięćdziesięciolatkowie będą bardziej doświadczeni.
Jak zwykle wychodzi na to, że „starsi wiedzą lepiej”, nawet gdy tak naprawdę nie mają podstaw do takiego wniosku. Młodzi ludzie, w większości faktycznie wyborcy PO, to prawdopodobnie najlepiej wykształcone pokolenie w historii Polski. W dodatku znające świat i pozbawione kompleksów charakterystycznych dla starszych. Mimo to nikt nie chce zapytać się co młodzi mają do powiedzenia. Zagłosowali, i starczy.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)