Chyba jeszcze nigdy po 1989 roku słynne słowa Talleyranda nie były tak aktualne w przypadku polskiej polityki zagranicznej. Nagła zmiana stosunku o Rosji nie jest zbrodnią. To jest błąd, za który możemy zapłacić szybciej niż myślimy.
W tej chwili Donald Tusk zdaje się formułować opinię, iż kryzysowe relacje z naszym wschodnim sąsiadem są li tylko winą rządów PiS. A przecież każdy obserwator wydarzeń politycznych wie, iż to nieprawda. To nie my odwróciliśmy się od Rosji, tylko ona od nas. Rosjanie sami wykreowali swoją niechęć do Polski. Blokują handel, skazując łamiących zakazy na wiele lat łagru. Ustanowili święto na pamiątkę zwycięstwa nad Polakami. Podczas pomarańczowej rewolucji nazywali nas „amerykańskimi psami”. Dla nich jesteśmy zbuntowaną kolonią.
Przez kolejne lata, czy rządziła prawica, czy lewica, mieliśmy wybór – przyjąć wymaganą od nas przez Rosjan postawę na kolanach, albo starać się stawić opór imperialnym ambicjom. Dotychczas, niezależnie od tego z jakiej partii wywodziła się władza w Polsce, wybieraliśmy opór. Taktyka ta przyniosła przynajmniej jeden pozytywny efekt – w dużym stopniu (poza, oczywiście, ropa i gazem) nasza gospodarka uwolniła się od powiązań ze Wschodem. Teraz nasze ekonomia naprawdę nie zależy od tego, ile ton mięsa sprzedamy do Rosji (jak słusznie ktoś zauważył, zniesienie embarga może zaszkodzić polskim konsumentom).
Dzięki twardej polityce zdobyliśmy pozycję prawdziwego przyjaciel i powiernika licznej grupy krajów dawnego ZSRS. Ukraińcy, Litwini, Łotysze, Estończycy, Gruzini – oni wszyscy wiedzieli, iż jesteśmy realnym wsparciem w ich sporach z Imperium. Dziś, ledwo po kilkunastu dniach rządów Donalda Tuska, nasi wschodni przyjaciele mają problem.
Nowy premier, z całkiem niezrozumiałych powodów, uznał, iż jego „polityka miłości” odniesie sukces w stosunkach międzynarodowych. Każdy, który wie na jakich twardych zasadach toczy się gra miedzy państwami, rozumie, że taka postawa to głupota… Albo zdrada.
Nasze dobrowolne ustępstwa wobec popadającej w dyktaturę Rosji nie dadzą nam nic poza hańbą. Rosjanie wezmą sobie co zechcą, potem jeszcze więcej, a potem… Potem my nie będziemy mieli już nic do powiedzenia.



Komentarze
Pokaż komentarze (23)