Rybitzky Rybitzky
75
BLOG

Guz na czole

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 9

- Grzesiu, masz wielkiego guza na czole! Coś ty robił?!

- Jak to co? Byłem w rosyjskiej ambasadzie, tak jak mi kazałeś…

- Ale skąd guz?

- Zanim ambasador mnie wysłuchał musiałem bić pokłony przed portretem Władimira Władimirowicza.

- No trudno… Widać takie mają zwyczaje. Nie możemy ich osądzać!

- No tak, ale czemu ja…

- Och, przyłóż sobie lodu i nie narzekaj. Lepiej powiedz jak ambasador zareagował na Dobrą Nowinę.

- Hm…

- Jak to? Nie ucieszył się z naszych pełnych miłości propozycji?

- Ucieszył się, owszem… Powiedział, że dobrze, że zmądrzeliśmy. A potem dał mi tę kartkę…

- Co to jest?

- To są ich propozycje. Jest w nich… nieco mniej miłości.

- Pokaż… Hm… Co…?! Co?!

- Właśnie…

- Ale dlaczego? My do nich pełni pozytywnej energii, uśmiechnięci, szczerzy… A oni zamiast odpowiedzieć tym samym robią dokładnie coś odwrotnego.

- Widać takie mają zwyczaje. Nie możemy ich osądzać…

- I co teraz? Przecież nie powiemy, że kaczory miały rację! Wyślemy Radka do Rosjan, nich spróbuje ich zrazić Polityką Miłości. Może się jednak uda.

- Radka nie. Ambasador zakazał. Oni uważają, że Radek strzelał do ich żołnierzy w Afganistanie jak poprzednia wojna była.

- Ależ on cały czas siedział w Pakistanie! Tylko czasem jeździł robić zdjęcia.

- Może i tak, ale w tych swoich książkach pisał co innego. A wywiadach robił jakieś dwuznaczne uwagi. No i teraz ambasador mówi na niego „talib”.

- Eh… Trzeba będzie do Rosjan posłać Profesora.

- Ale jak on się schyli, to już nie wstanie.

- To nawet lepiej.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka