Określenie tego, czym jest racja stanu danego kraju nie jest łatwe. Zwykle jednak da się wyróżnić kilka czynników, które mają zasadniczy wpływ na sprawne funkcjonowanie państwa. Kolejne rządy, niezależnie od partyjnego zabarwienia, muszą dbać o pewne sprawy w ten sam sposób. Przyjęcie innej taktyki, niezgodnej z racją stanu, prowadzi do osłabienia pozycji państwa na zewnątrz, ale też względem własnych obywateli.
W większości krajów demokratycznych racja stanu jest kwestią kluczową. Elity polityczne mogą być wewnętrznie podzielone, ale rozumieją, że ponad partykularnym partyjnym interesem jest jeszcze coś, to co decyduje o trwaniu państwa.
Jednakże czasem może być tak, iż demokratyczny rząd już od pierwszych dni sprawia wrażenie, jakby działał całkowicie sprzecznie z racją stanu własnego kraju. Co wówczas mają zrobić obywatele zdający sobie sprawę, iż każdy dzień pracy nowego gabinetu to zagrożenie?
Demokracja bynajmniej nie sprzyja społecznemu zaangażowaniu. Często usypia ludzi, dając im złudne wrażenie bezpieczeństwa i racjonalności. W systemach autorytarnych często dochodzi do buntów, gdyż tam łatwo obciążyć władzę odpowiedzialnością. W demokracji politycy zasłaniają się swoją społeczną oraz instytucjonalną legitymizacją. Bunt przeciw sobie łatwo mogą spacyfikować nazywając go "buntem przeciw demokracji".
Jeśli więc w demokracji politycy decydują się na działanie niezgodne z racją stanu własnego państwa, przeciwdziałać temu jest bardzo trudno. Lecz czy można milczeć widząc zdradę? Czy też należy zdecydować się na bunt, nawet gdy oznacza to złamanie demokratycznych reguł?



Komentarze
Pokaż komentarze (12)