Igor Janke pisze dziś w „Rzeczpospolitej” o opozycyjnej przyszłości Prawa i Sprawiedliwości. Bez wątpienia, mimo nadal mocnej (mimo wszystko) pozycji w sondażach, partia ta jest na rozdrożu. Nieco niespodziewanie miejscem, gdzie mogą rozstrzygnąć się dalsze losy PiS jest Wrocław.
Lokalna „Gazeta Wyborcza”, niestety w sprawach dolnośląskiego PiS zwykle dobrze poinformowana (kto kabluje? kto?) już od pewnego czasu donosiła o rosnącym oporze w środowisku związanym z K. M. Ujazdowskim. Ostatnio wydarzenia nabrały tempa. Podpisano apel do Jarosław Kaczyńskiego, wzywający do przywrócenia praw członkowskich „zbuntowanym” wiceprezesom. Nie oznacza to jednak, że wrocławski PiS stoi „murem za Ujazdowskim”, jak napisała GW. Tak naprawdę rzecz dotyczy, jak zwykle, niewielkiej grupy dawnych działaczy PP oraz Młodych Konserwatystów, tyle iż we Wrocławiu wyjątkowo silnych w strukturach partii. Apel podpisało między innymi siedmiu z jedenastu radnych PiS.
Otwarty oraz nagłośniony medialnie protest prawdopodobnie zmusi do reakcji kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości. Tutaj nie będzie można po prostu zignorować głosu odmiennego od przyjętej linii. Obserwując bieg wydarzeń we Wrocławiu (oraz na sobotnim kongresie) dowiemy się jaką ostatecznie strategię wobec tzw. „rozłamowców” postanowił przyjąć Jarosław Kaczyński.
Ze swojej strony dodam, iż środowisko Ujazdowskiego bynajmniej mnie nie pociąga. Nie znaczy to jednak, że wrocławscy członkowie PiS widzą tylko prostą alternatywę – dawna PP, lub dawna PC. Linii podziału jest więcej, tylko jeszcze się o nich nie mówi.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)