Wczorajszy dzień pokazał, iż mimo utraty władzy Prawo i Sprawiedliwość niezmiennie pozostaje w wielkim zainteresowaniu mediów. Oczywiście możemy uznać, iż dziennikarze wykonują po prostu zlecenie wrogich tej partii ośrodków władzy, a odpowiednio uformowany medialny przekaz służy jedynie zniszczeniu PiS. Lecz czy na pewno?
Sobotni kongres PiS był relacjonowany na bieżąco przez trzy stacje informacyjne. Od rana gazety i portale informacyjne nie rozpisywały się o niczym innym. Słowa Jarosława Kaczyńskiego analizowali kawałek po kawałku zaproszeni do telewizyjnych studiów eksperci. Wczoraj można było zapomnieć, że PiS już nie rządzi Polską.
Większość mediów jest faktycznie niemal otwarcie wroga wobec Prawa i Sprawiedliwości, jednak musi uznawać wielki wpływ ugrupowania Kaczyńskiego na krajową politykę. Dziennikarze śledzą więc uważnie wydarzenia w PiS (a może i próbują, raczej nieudolnie, na nie wpływać). Dla partii jest to moim zdanie lepsze, niż gdyby została nagle zepchnięta w strefę medialnej ciszy. W polityce istotna jest zasada: nie ważne, czy mówią źle, czy dobrze, ważne, żeby mówili.
Prawo i Sprawiedliwość ma jedną, zasadniczą zaletę. Jest wyraziste, a to podstawa w naszych zmediatyzowanych czasach. Działania PiS nie pozostawiają obojętne, budząc u jednych gorące poparcie, a u innych fanatyczną nienawiść. Partia ta zerwała z Polski ciepłą kołderkę słodkiej bezmyślności, co zaowocowało wrzeniem w sferze polityki, ale też np. sztuki. Teraz Platforma próbuje utulić ponownie kraj w otępiającej miłości, co tak naprawdę owocuje jedynie spadkiem społecznego zaangażowania (co widać po nagłym upadku „teatru politycznego”).
Polacy mogą narzekać na „agresję” i „brutalność”, którą jakoby wprowadza do polityki PiS. Lecz tak naprawdę dużą część z nas, niezależnie od poglądów, pociągają emocje wywoływane przez działania tej partii. Na tym polega siła PiS, której nigdy nie będzie miała niezdecydowana Platforma.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)