Polskę spotkała po II wojnie światowej jedna dobra rzecz – wysiedlenie Niemców. Można dyskutować, czy wszyscy mieszkańcy wschodnich regionów Rzeszy zasłużyli na swój los. Jednak tak naprawdę nie jest to ważne. Istotne jest, że opuścili granice naszego kraju.
My wojnę przegraliśmy, stając się niczym więcej jak prezentem aliantów dla Stalina, który zrobił z Polakami co chciał. Zabrał nam Lwów, Grodno i Wilno, dając w zamian Wrocław, Gdańsk oraz Szczecin. Polska wyszła z największego światowego konfliktu straciwszy niezależność, miliony obywateli, tysiące kilometrów kwadratowych terytorium. Lecz mogło być jeszcze gorzej. Mogli tu z nami zostać Niemcy.
Łatwo sobie wyobrazić skutki takiej sytuacji. Wystarczy spojrzeć na Bałkany. Gdyby część terytorium Polski zamieszkana była przez miliony etnicznie obcej ludności, groziłaby tu nam Srebrenica pomnożona razy tysiąc. A nasz kraj, zamiast kwitnąć w ramach Unii Europejskiej, byłby teraz strefą wojny.
To samo zresztą tyczy się naszych dawnych Kresów. Wielką niesprawiedliwością była ich utrata, ale – stało się. Gdyby jednak Polacy nie zostali zmuszeni do opuszczenia tych ziem sytuacja byłaby zapewne identyczna. W pewnym momencie walka o dominację jednego narodu na danym terytorium musiałaby się rozpocząć.
Wysiedlenie Niemców nie było więc złem, jak pisze Oda. To było brutalne, ale rozsądne rozwiązanie, które tak naprawdę miało decydujący wpływ na ukształtowanie się obecnej, pozytywnej, sytuacji w Środkowej Europie. A powody, do zastosowania takich środków, dał nikt inny jak sami Niemcy.



Komentarze
Pokaż komentarze (22)