Lech Wałęsa jest ponoć polskim kandydatem do tzw. „rady mędrców”, która ma zadecydować o kierunku rozwoju Unii Europejskiej. Jeśli inne kraje desygnują do tego ciała równie wybitnych intelektualistów, to o przyszłość Unii możemy być spokojni.
Sam pomysł „rady mędrców” jest niezwykle interesujący i dużo mówi o klimacie panującym obecnie na naszym kontynencie. Oto przyszłość setek milionów ludzi zamierza się złożyć na ręce grupy przypadkowych osób, wyłonionej w sposób całkowicie niedemokratyczny. I nikt nawet nie pyta: dlaczego? Podobne, chociaż nieco szersze grono wyprodukowało kilka lat temu „konstytucję europejską”, którą szefowie rządów najpierw radośnie podpisali, a następnie wyrzucili do śmieci (niestety nie do końca).
Teraz unijna biurokracja poszła po rozum do głowy i postanowiła stworzyć ciało działające permanentnie, stopniowo narzucając jej stanowisko krajom członkowskim. Oczywiste jest bowiem, że „mędrcy” będą pod stałym wpływem odpowiednio dobranych doradców, którzy dopilnują odpowiedniego kształtu obrad rady.
Już wkrótce ruszy zapewne finansowana ze środków Brukseli akcja promocyjna „rady mędrców”. Wybrani do niej ludzie zostaną wypromowani na wielkie autorytety, których głos jest, rzecz jasna, niepodważalny. Za kilkanaście miesięcy Europejczycy będą szczęśliwi, że grupa starych idiotów zaprojektuje ich życie.



Komentarze
Pokaż komentarze (39)