Rozprawa z epoką pisowskiego faszyzmu w toku. Wkrótce rozpocznie się proces beatyfikacyjny Barbary Blidy, a póki co trwa rehabilitacja pomniejszych ofiar kaczyzmu. Jedną z nich był Janusz Kaczmarek - dysydent, który niczym Wallenrod wkradł się w szeregi wroga by dokonać dzieła zniszczenia. Niestety, za swoją odwagę zapłacił aresztem. Czas więc był najwyższy zabrać się za ukaranie bandytów z prokuratury.
Jak pamiętamy pohańbienie Kaczmarka odbyło się na słynnej konferencji prasowej prowadzonej Jerzego Engelkinga. Wówczas (czego już, najwyraźniej, mało kto pamięta) wyjaśnienia okoliczności aresztowania Kaczmarka żądali wszyscy dziennikarze oraz politycy „demokratycznej” opozycji. Teraz okazuje się, że konferencja ta była przestępstwem samym w sobie. Wkrótce możemy spodziewać się aktu oskarżenia wobec prokuratorów - sługusów kaczyzmu.
Dzisiaj taktykę nowej władzy w prostych słowach wyłożył Janusz Palikot, wyrastający obecnie na jednego z głównych polityków Partii Miłości: robić wszystko, co powoduje, że PiS skacze wam do gardła, niech będą wściekli, niech protestują, niech ich szlag trafia, genialnie, niech ludzie widzą tych wariatów! Jak będą widzieli te wariactwa, to zawsze będziecie wygrywali (…) Jeżeli mi się uda przez swoją działalność prowokować ich szaleństwo (…) to będzie genialne!
Władza jest nowa, ale taktyka stara. Nie od dziś wiadomo, że groźnego przeciwnika należy jak najszybciej upodlić, tak by lud pałał do niego obrzydzeniem, i cieszył się z opieki aktualnie rządzących. Partia Miłości czerpie z „najlepszych” wzorców:



Komentarze
Pokaż komentarze (22)