Osobiście jestem przeciwnikiem prawa ograniczającego swobodę wypowiedzi, ale uważam, że akurat osoby w rodzaju prezydenta powinny być specjalnie chronione. Lech Kaczyński nie jest zwykłym politykiem. Z woli milionów obywateli jest głową państwa. Swoją osobą reprezentuje Rzeczpospolitą. Kto obraża jego, obraża majestat naszego kraju.
Niestety, brutalne ataki na Lecha Kaczyńskiego są już normą. Od miesięcy traktuje się prezydenta jak ścierkę, o którą różni Niesiołowscy wycierają swoje oślinione gęby. Teraz, gdy okazało się, iż można to robić zupełnie bezkarnie, pozostaje pytanie: co będzie dalej?
Pisałem już, że klimat wokół obecnej prezydentury przypomina coraz bardziej endecką nagonkę na Gabriela Narutowicza. Lecha Kaczyńskiego się dehumanizuje. W wypowiedziach swoich przeciwników nie jest człowiekiem, tylko jakimś żyjątkiem. Kaczką do odstrzału. Durniem i s...synem. To typowa metoda, znana przynajmniej od czasów Goebbelsa. Tak przedstawiano Żydów - jako nie-ludzi, których można rozdeptać jak robaki. Taki obraz tworzy się zresztą nie tylko w przypadku prezydenta, ale wszystkich pisowców.
Lech Kaczyński to zło. Jarosław Kaczyński to zło. PiS to zło absolutne, które bazuje tylko na poparciu jakiegoś wiejskiego bydła. My jesteśmy dobrem, my jesteśmy światłem. Gardźmy Kaczkami i ich sługami. To nie są ludzie. - Takie myśli wtłacza się w mózgi Polaków. Kiedy doprowadzi to do tragedii?


Komentarze
Pokaż komentarze (30)