Po pierwsze, dziennikarze skończyli z kreowaniem fikcji, o której pisałem rok temu: Młodzi ludzie wychowani podczas pontyfikatu papieża - Polaka nie wyróżniają się niczym specyficznym. Śmierć Jana Pawła II wywołała u nich szok, lecz nie zaowocowała bynajmniej zwiększeniem wiedzy o Jego naukach, ani tym bardziej wzrostem religijności. Młodzież szybko się otrząsnęła i poszła dalej przez życie. Nawet dziennikarze muszą kiedyś dostrzec, że nie da się stale pokazywać w telewizji czegoś, czego tak naprawdę nie ma. Inna sprawa, że oczywiście nie uważam za słuszne, iż pontyfikat Jana Pawła II spłynął po młodych jak wiosenny deszcz. Ale nie zmienia to faktu, iż tak właśnie się stało.
Po drugie, coraz mniej osób używa, moim zdaniem ubliżającego, skrótu. Czy papież to jakiś raper? Czy może rodzaj bombowca? Albo nowy i-pod? Nie? To dlaczego zamiast pełnego imienia Jana Pawła II (które nie jest zbyt długie lub skomplikowane i trudne do wymówienia) stosuje się jakiś akronim? To ma być oznaka miłości i szacunku? Jeśli Wasz ojciec to Jan Kowalski to mówicie o nim JK? Albo Jasiu?
Trzy lata temu temu nie zmarł żaden JP2. Trzy lata temu temu papież Jan Paweł II przeniósł się do Domu Ojca. Jeśli faktycznie człowiek zasiadający na Tronie Piotrowym był dla nas ważny - ukażmy mu szacunek we właściwy sposób. Modlitwą, refleksją, a przede wszystkim - wypełnianiem swego życia Jego naukami. Pusta histeria to nie jest miłość.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)